Maślanka przez lata była jednym z najbardziej zwyczajnych produktów w polskiej kuchni. Pito ją do młodych ziemniaków, dodawano do ciast, chłodników i prostych śniadań. Dla wielu osób była czymś oczywistym — tanim, kwaśnym, orzeźwiającym napojem mlecznym. Tymczasem już ponad sto lat temu prasa gospodarska pisała o niej z zaskakującym uznaniem.
W magazynie „Dobra gospodyni” z 1911 roku znalazła się notatka o „wartości odżywczej maślanki”. Autorzy tekstu, powołując się na francuskie pismo fachowe, podkreślali, że maślanka zawiera duże ilości lecytyny i może być szczególnie cenna dla niemowląt, dzieci oraz ozdrowieńców. Dziś takich dawnych zaleceń nie wolno przenosić wprost na współczesną dietetykę, zwłaszcza w odniesieniu do niemowląt. Ale sama intuicja, że maślanka nie jest tylko „produktem ubocznym” po wyrobie masła, okazała się całkiem ciekawa.
Więcej o tym, jak pisano o maślance w 1911 roku, można przeczytać tutaj: W 1911 roku o maślance w „Dobrej gospodyni”
Co właściwie jest w maślance?
Współczesna maślanka to najczęściej fermentowany napój mleczny o łagodnie kwaśnym smaku. W zależności od producenta może różnić się zawartością tłuszczu, białka i dodatków, dlatego zawsze warto spojrzeć na etykietę. Najlepszym wyborem na co dzień jest zwykle maślanka naturalna, bez cukru, zagęstników smakowych i owocowych syropów.
Pod względem wartości odżywczej maślanka jest produktem dość lekkim. W 100 gramach ma zwykle około 40–50 kcal. Szklanka maślanki dostarcza mniej więcej 90–110 kcal, kilka gramów pełnowartościowego białka, węglowodany pochodzące głównie z laktozy oraz składniki mineralne, przede wszystkim wapń i fosfor.
To właśnie wapń jest jednym z jej najważniejszych atutów. Maślanka, podobnie jak jogurt naturalny, kefir czy zsiadłe mleko, należy do produktów mlecznych, które mogą pomagać w uzupełnianiu codziennej podaży wapnia. Ma to znaczenie dla kości, zębów, pracy mięśni i wielu procesów zachodzących w organizmie.
Maślanka a białko
Maślanka nie jest tak bogata w białko jak skyr, twaróg czy niektóre jogurty wysokobiałkowe, ale nadal może być jego sensownym źródłem. Szklanka maślanki dostarcza zwykle około 7–8 gramów białka. To nie jest ilość spektakularna, ale w codziennej diecie ma znaczenie, zwłaszcza jeśli traktujemy ją jako dodatek do posiłku.
Warto pamiętać, że białko mleczne jest białkiem pełnowartościowym. Oznacza to, że zawiera aminokwasy potrzebne organizmowi. Dlatego maślanka dobrze sprawdza się jako składnik prostych śniadań, koktajli, chłodników, placuszków, naleśników albo lekkiej kolacji.
Dobrym połączeniem może być maślanka z owocami, płatkami owsianymi, siemieniem lnianym lub orzechami. Sama w sobie jest lekka, ale połączona z błonnikiem i zdrowymi tłuszczami daje bardziej sycący posiłek.
Czy maślanka jest dobra dla jelit?
Maślanka należy do fermentowanych produktów mlecznych. Oznacza to, że powstaje z udziałem bakterii fermentacji mlekowej. W praktyce może wspierać różnorodność diety i być korzystnym elementem jadłospisu, szczególnie wtedy, gdy zastępuje słodzone napoje, desery mleczne albo wysokokaloryczne przekąski.
Trzeba jednak zachować ostrożność w obietnicach. Nie każda maślanka działa jak probiotyk w ścisłym, medycznym znaczeniu tego słowa. Działanie zależy od użytych kultur bakterii, ilości żywych mikroorganizmów, sposobu produkcji, przechowywania i konkretnego organizmu. Najbezpieczniej powiedzieć więc: maślanka jest wartościowym fermentowanym produktem mlecznym, ale nie jest lekarstwem ani cudownym preparatem na jelita.
Dla wielu osób może być jednak lepiej tolerowana niż zwykłe mleko. Fermentacja częściowo zmienia charakter produktu, a kwaśne napoje mleczne bywają łagodniejsze dla układu pokarmowego. Osoby z nietolerancją laktozy powinny jednak sprawdzać własną tolerancję, bo maślanka nadal zawiera laktozę. Przy silnych objawach lepszym wyborem może być produkt bezlaktozowy.
A co z lecytyną, o której pisano w 1911 roku?
Najciekawszy fragment dawnej notatki z „Dobrej gospodyni” dotyczył lecytyny. W 1911 roku podkreślano, że maślanka zawiera jej dużo, a nawet porównywano ją pod tym względem z mlekiem kobiecym. Dziś taki fragment brzmi bardzo odważnie i wymaga ostrożnego komentarza.
Lecytyna to mieszanina związków tłuszczowych, wśród których ważne miejsce zajmuje fosfatydylocholina. Cholina jest składnikiem potrzebnym organizmowi m.in. do prawidłowego funkcjonowania komórek i układu nerwowego. Nie oznacza to jednak, że sama maślanka powinna być traktowana jako wyjątkowe źródło choliny albo specjalny środek wzmacniający.
Historycznie ten wątek jest bardzo ciekawy, bo pokazuje, jak wcześnie próbowano tłumaczyć wartość jedzenia językiem chemii. Współcześnie maślankę warto docenić raczej szerzej: jako lekki produkt mleczny, źródło wapnia, białka i element diety opartej na prostych, mało przetworzonych produktach.
Dla kogo maślanka może być dobrym wyborem?
Maślanka może dobrze sprawdzić się u osób, które szukają lekkiego napoju do posiłku, chcą ograniczyć słodzone napoje albo lubią fermentowane produkty mleczne. Może być dobrym dodatkiem do diety dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów, o ile nie ma przeciwwskazań, takich jak alergia na białka mleka krowiego.
Może być też praktyczna dla osób po chorobie, które wracają do normalnego jedzenia i potrzebują lekkich produktów. Właśnie dlatego w dawnych tekstach tak często pojawiali się „ozdrowieńcy”. Trzeba jednak pamiętać, że przy chorobach przewodu pokarmowego, diecie pooperacyjnej, żywieniu niemowląt albo poważniejszych problemach zdrowotnych decyzje żywieniowe powinny być ustalane indywidualnie.
Na co dzień maślanka może być po prostu dobrym, skromnym produktem. Nie trzeba robić z niej superżywności. Wystarczy docenić, że ma mało kalorii, zawiera białko, wapń, fosfor i naturalnie kwaśny smak, który świetnie pasuje do wielu prostych dań.
Na co uważać przy zakupie?
Najlepiej wybierać maślankę naturalną. Wersje smakowe mogą zawierać sporo cukru, syropów, aromatów i dodatków, które zmieniają prosty napój w deser mleczny. Warto też sprawdzić zawartość tłuszczu i skład. Im krótszy skład, tym lepiej.
Dobra maślanka nie potrzebuje wiele: mleka, kultur bakterii, ewentualnie śmietanki lub składników wynikających z technologii produkcji. Jeżeli na etykiecie pojawia się długa lista dodatków, produkt nadal może być smaczny, ale przestaje być tym prostym napojem, o którym zwykle myślimy, mówiąc o zdrowej maślance.
Zwykły produkt, który przetrwał próbę czasu
Historia maślanki pokazuje, że nie wszystkie dawne porady żywieniowe były tylko przesądem. Oczywiście język z 1911 roku, porównania z mlekiem kobiecym i zalecenia dla niemowląt należy czytać jako świadectwo epoki, a nie gotową instrukcję dla współczesnych rodziców. Ale samo przekonanie, że fermentowane produkty mleczne są wartościowym elementem diety, pozostało aktualne.
Dziś powiedzielibyśmy to spokojniej: maślanka nie leczy, nie zastępuje zbilansowanej diety i nie jest cudownym napojem. Może jednak być bardzo dobrym wyborem na co dzień — prostym, lekkim, odżywczym i znacznie lepszym niż wiele słodzonych napojów, po które sięgamy z przyzwyczajenia.
Ponad sto lat temu zachwalano ją z entuzjazmem. Dzisiaj warto ją docenić bez przesady, ale i bez lekceważenia.
