Zanim nazwaliśmy to designem. O kolektywie „Ład” w „Plastyce” z 1936 roku

W 1936 roku na łamach „Plastyki” można było zobaczyć coś więcej niż prezentację kolejnej grupy artystów. Numer pisma pokazuje środowisko, które projektowało całe wnętrza, tworzyło meble, tkaniny, lampy i dywany, a swoje wyroby z powodzeniem wysyłało na wystawy zagraniczne. Bohaterem był „Ład” — Spółdzielnia Artystów działająca już wówczas od dziesięciu lat.

Dziś powiedzielibyśmy zapewne: studio projektowe, marka wyposażenia wnętrz albo środowisko wzornicze. W połowie lat 30. posługiwano się innym językiem. Sama działalność „Ładu” pokazuje jednak, że granica między sztuką, rzemiosłem i projektowaniem przedmiotu była już wówczas świadomie przekraczana.

Tkaniny, które miały nie konkurować z obrazami

Numer otwiera interesujący tekst Mieczysława Tretera zatytułowany „Tkaniny polskie. «Ład» a wystawy zagraniczne”. Treter pisał o działalności Towarzystwa Szerzenia Sztuki Polskiej wśród Obcych, czyli TOSSPO, które na organizowanych za granicą wystawach uwzględniało także sztukę dekoracyjną.

Szczególną rolę odgrywały właśnie tkaniny: kilimy, makaty lniane i jedwabne. Co ciekawe, już sam sposób ich wystawiania był przemyślany. Treter zaznaczał, że tkaniny umieszczano zwykle w osobnych salach, aby nie konkurowały z obrazami. Towarzyszyć mogły im jedynie nieliczne rzeźby. W ten sposób kompozycja, kolor i faktura tkaniny stawały się głównymi bohaterami przestrzeni.

Po paryskiej Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w 1925 roku polskie tkaniny, a szczególnie wyroby „Ładu”, miały — według autora — spotykać się za granicą z dużym zainteresowaniem. Treter próbował też wyjaśnić, na czym polegała ich siła.

Nie chodziło tylko o ornament, lecz o zestawienie linii i barw, solidne wykonanie oraz harmonię motywu z techniką i właściwościami materiału. To bardzo charakterystyczny sposób myślenia. Forma nie miała być dodatkiem nałożonym na przedmiot. Powinna wynikać z materiału i sposobu jego wykonania.

Nowoczesne, ale związane z tradycją

Przytaczał również zagraniczne opinie o polskich tkaninach. Po wystawie w Hadze w 1929 roku holenderska prasa miała zwracać uwagę na ich „czysto polskie motywy”, harmonię kolorystyczną i jakość wykonania, ale także na połączenie nowoczesności z polską tradycją. To zestawienie było dla „Ładu” szczególnie istotne. Nie chodziło o kopiowanie dawnych wzorów. Projektanci próbowali stworzyć nowoczesny język formy, który jednocześnie zachowywał lokalną tożsamość.

Można powiedzieć, że mierzyli się z problemem, który projektanci rozwiązują do dziś: jak odwoływać się do tradycji bez tworzenia jej dosłownej imitacji.

Polski projekt, który się sprzedawał

Najciekawsze w tekście Tretera są jednak konkretne liczby. Na wystawie sztuki polskiej w Brukseli w 1928 roku tkaninom „Ładu” poświęcono trzy duże sale. Sprzedano tam 16 tkanin, a kolejnych 10 zamówiono. Dwa lata później w Kopenhadze sprzedano 21 tkanin i przyjęto zamówienia na następnych 13. „Ład” pojawiał się również na wystawach w Niemczech: w Hamburgu, Berlinie, Monachium, Frankfurcie nad Menem, Dreźnie, Düsseldorfie, Kolonii i Królewcu.

Według informacji podanych w „Plastyce” podczas wystawy berlińskiej sprzedano 28 tkanin za łączną kwotę 4681 zł 50 gr, mimo obowiązujących w Niemczech ograniczeń dewizowych. Duży kilim Marii Nowaczyńskiej-Sigmundowej miał zostać zakupiony przez rząd pruski.

„Sztuka Wnętrza”

Kilka stron dalej ten sam numer „Plastyki” przynosi relację z wystawy, która jeszcze lepiej pokazuje sposób myślenia tego środowiska. W lutym 1936 roku w warszawskim Instytucie Propagandy Sztuki odbyła się wystawa „Sztuka Wnętrza”, zorganizowana przez spółdzielnię. Nie była to wystawa pojedynczych przedmiotów.

Jak zapisano w czasopiśmie:

„Wystawa nosiła wyraźny charakter zespołowy i składała się z szeregu wnętrz oraz fragmentów wnętrz”.

To jedno zdanie właściwie definiuje cały cel tego przedsięwzięcia. Projektanci nie chcieli pokazywać krzesła, dywanu czy tkaniny w oderwaniu od otoczenia. Interesowała ich przestrzeń jako całość. Mebel miał współpracować z tkaniną. Tkanina z kolorem wnętrza. Lampa z meblem. Dywan z układem całej przestrzeni.

Plastyka : [organ Bloku Zawodowych Artystów Plastyków]. R. 2, 1936, nr 3-4

Kto projektował polskie wnętrze w 1936 roku?

Lista nagrodzonych na wystawie jest szczególnie interesująca. Krystyna Dydyńska otrzymała nagrodę za wnętrze oraz dywan-kilim. Zofia Czasznicka — za pokrycie meblowe. Maria Sigmundowa — za tkaniny ścienne, obicia mebli i dywan. Maria Czermińska-Sawicka — za kredens oraz aranżację wnętrza. Władysław Zych — za dywan. Helena Karpińska została wyróżniona za firankę, jedwabną makatę, pokrycie mebli oraz fragment gabinetu. Maria Bielska-Kunczyńska projektowała fotele. J. Kaiser — stół. Janina Grzędzielska — stolik i fotel. J. Kurzątkowski — fotel i ozdoby choinkowe. R. Schneider — komplet sosnowy. Eleonora Plutyńska — wełnianą makatę. Henryk Grunwald — lampę. Julia Grodecka — kilimy. Wanda Szczepanowska została wyróżniona za farbiarstwo i tkaninę, Zofia Markowska za obicia meblowe, a Mieczysław Szymański za projekty gobelinów.

Obok projektantów nagradzano również warsztaty stolarskie za poziom wykonania.

Lampa Henryka Grunwalda

Wśród nagrodzonych prac pojawia się również nazwisko Henryka Grunwalda. W „Plastyce” został wymieniony jako autor lampy. Grunwald kojarzony jest przede wszystkim z metaloplastyką i artystyczną pracą w metalu. W kontekście wystawy „Sztuka Wnętrza” jego działalność można jednak zobaczyć szerzej.

Metal nie musiał służyć wyłącznie tworzeniu dekoracyjnych przedmiotów. Stawał się materiałem do projektowania wyposażenia współczesnego wnętrza. Lampa była przedmiotem użytkowym, ale jednocześnie elementem całej kompozycji przestrzeni.

Nie tylko „sztuka użytkowa”

Z perspektywy niemal dziewięćdziesięciu lat łatwo zamknąć „Ład” w określeniu „sztuka użytkowa”. Numer „Plastyki” z 1936 roku pokazuje jednak znacznie bardziej skomplikowany obraz.

Mamy projektantów.

Mamy wyspecjalizowane warsztaty.

Mamy całe aranżacje wnętrz.

Mamy pracę z materiałem.

Mamy markę.

Mamy wystawy zagraniczne.

Mamy sprzedaż.

Mamy wreszcie próbę pogodzenia tradycji z nowoczesnością.

Współczesny język wzornictwa jeszcze się w Polsce nie ukształtował w formie, którą znamy dzisiaj. Mechanizm pracy projektowej był jednak już obecny. Dlatego przeglądając „Plastykę” z 1936 roku, trudno oprzeć się wrażeniu, że patrzymy nie tylko na historię polskiego rzemiosła artystycznego. Patrzymy na środowisko, które próbowało zaprojektować nowoczesne polskie wnętrze — od dywanu pod stopami, poprzez krzesło i stół, aż po lampę nad głową.

I właśnie w tym sensie „Ład” można uznać za jeden z ważnych etapów narodzin polskiego designu.

Ornaty dla kaplicy na statek m/s „Piłsudski”

Źródło

„Plastyka. Organ Bloku Zawodowych Artystów Plastyków”, 1936, nr 3–4, w szczególności:

Mieczysław Treter, „Tkaniny polskie. «Ład» a wystawy zagraniczne”, s. 221–222.

„Wystawy. Warszawa” — informacja o wystawie „Sztuka Wnętrza” Spółdzielni „Ład” w Instytucie Propagandy Sztuki, s. 223–224.

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

lub

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Moje wydanie0