W 1899 roku „Goniec Łódzki” zwrócił uwagę na nowy dom firmy Krusche i Ender przy ulicy Piotrkowskiej. Nie chodziło jednak wyłącznie o sam budynek. Reporter odnotował, że jego front ozdobiono ręcznymi malowidłami o „charakterze modernistycznym”. To krótka wzmianka, ale bardzo dobrze oddaje moment, w którym znalazła się wtedy łódzka architektura. Historyzm wciąż dominował, lecz na fasadach i we wnętrzach pojawiała się już nowa ornamentyka: fantazyjne rośliny, asymetria, swobodniejsze linie i dekoracje, które niedługo później zaczęto wiązać z secesją.
Kamienica przy Piotrkowskiej 143 powstała dokładnie w tym momencie.
Zanim pojawili się Krusche i Ender
Historia posesji jest starsza niż sam budynek. Z karty ewidencyjnej zabytku wynika, że w 1891 roku nieruchomość oznaczoną numerem hipotecznym 738 nabył Dawid Joachimowicz Zilberstein. Sześć lat później, w 1897 roku, właścicielem posesji została Spółka Akcyjna Pabianickich Fabryk Wyrobów Bawełnianych Krusche i Ender.
Nowi właściciele potrzebowali w Łodzi reprezentacyjnego adresu. Firma wyrosła z pabianickiego przemysłu włókienniczego, ale Piotrkowska była miejscem, w którym przedsiębiorstwo mogło zaznaczyć swoją obecność w handlowym centrum regionu. Projekt budynku powierzono Dawidowi Landemu.
Architekt zaprojektował trzykondygnacyjny dom mieszkalny. Jak wynika z dokumentacji konserwatorskiej, w oficynach przewidziano również skład towarów i biura. Budynek nie był więc wyłącznie kamienicą czynszową. Pełnił również funkcję handlową i reprezentacyjną.

Eklektyczny dom z nową dekoracją
Kamienicę wzniesiono w latach 1898–1899. Jej forma architektoniczna była jeszcze mocno zakorzeniona w XIX wieku. W dokumentacji zabytku określono ją jako eklektyczną, z elementami renesansu i gotyku. Można więc powiedzieć, że bryła pozostawała tradycyjna, ale na jej powierzchni pojawiła się już zupełnie inna wrażliwość dekoracyjna.
Właśnie na to zwrócił uwagę „Goniec Łódzki”. W numerze 34 z 1899 roku w krótkiej notatce zatytułowanej „Nowy dom” wspomniano o ręcznych malowidłach na froncie budynku i określono je jako mające „charakter modernistyczny”.
Nie chodziło jednak jeszcze o modernizm rozumiany tak, jak rozumiemy go dzisiaj. Około 1900 roku „modern” znaczył raczej tyle, co nowy, modny, odchodzący od starych schematów. I właśnie dlatego tak ciekawy jest drugi tekst z „Gońca Łódzkiego”, opublikowany rok później.
Gdy wszystko stało się „modern”
W „Listach z ulicy Piotrkowskiej” z 1900 roku autor/ka podpisujący się pseudonimem „Hnlinka” opisuje wizytę u znajomego, który urządził nowy dom. Znajomy zachwalał go jednym słowem:
„Powiadam panu cacko, wszystko »modern!«”
Potem zaczynało się wyliczanie: sień, klatka schodowa, malowania, brama, żelazne okucia. Wszystko miało być „modern”. Autor przyznawał, że słowo to usłyszał co najmniej trzydzieści razy. Ironia była wyraźna, ale felieton nie jest prostym atakiem na nową sztukę. Wręcz przeciwnie. Najciekawszy fragment dotyczy nie samego „modernu”, ale sposobu, w jaki nową estetykę zaczęto powielać.
Pisał, że miejscowi rzemieślnicy zbyt niewolniczo trzymają się nowego kierunku i „zbyt gorliwie” zajmują się przeładowywaniem wnętrz ozdobami w stylu modernistycznym. Problemem nie była więc nowość sama w sobie. Problemem było bezmyślne kopiowanie mody.
„Szablony i szablony”
Felietonista wracał do dawnych metod dekorowania wnętrz. Wspominał papierowe szablony, z których wycinano zygzaki, kółka, kwadraty i inne ornamenty powtarzane później monotonnie na wszystkich ścianach.
Nowa moda miała być od tego odejściem. Ale według autora w praktyce niewiele się zmieniło. Zamiast kółek i trójkątów zaczęto po prostu powielać fantazyjne kwiaty o „dziwacznych” i nierzeczywistych kształtach. Wymieniał lotosy, lilie, rododendrony i liany. To bardzo interesujący zapis momentu, w którym nowa estetyka staje się masową modą. Autor nie twierdził, że pierwowzory były złe. Przeciwnie, dopuszczał, że mogły odpowiadać wymaganiom artystycznym. Problem zaczynał się później — gdy wzór przechodził przez kolejne ręce i był kopiowany bez większego zrozumienia. Dlatego pisał, że aby malarstwo pokojowe naprawdę działało, potrzeba „sporo gustu i artystycznego wyrobienia”.
Jak zdaniem felietonisty należało dekorować wnętrza
Najciekawsze jest to, że autor nie kończy na krytyce tylko proponuje własną zasadę. Zamiast szczelnie pokrywać ściany ornamentem, sugeruje umiar: bukiet „modern” kwiatów na jednej ścianie, inną wiązankę na drugiej, dekorację rozłożoną swobodniej, bez mechanicznego powtarzania jednego motywu.
„Już jeżeli mamy ozdabiać nasze siedziby w takie rośliny nie z prawdziwego świata, to czyńmy to oględnie.”
A gdzie w tym wszystkim Piotrkowska 143?
Kamienicy Krusche i Ender nie można bezpośrednio łączyć z krytyką z „Listów z ulicy Piotrkowskiej”. Felieton dotyczył przede wszystkim wnętrz i mody na „modern”, a nie konkretnej fasady. Ale oba teksty bardzo dobrze się uzupełniają.
W 1899 roku „Goniec Łódzki” zauważył nowy dom Krusche i Ender i jego „modernistyczne” malowidła. Rok później ten sam tytuł drukował satyrę pokazującą, że słowo „modern” stało się już w Łodzi niemal wszechobecne.
Fasada jako wizytówka przedsiębiorstwa
Dekoracja budynku nie była jednak przypadkowa. Na fasadzie znalazły się motywy, które można odczytać jako odniesienia do działalności właścicieli. Nad bramą umieszczono dwa lwy trzymające czółenka tkackie. To najbardziej czytelny znak związku budynku z przemysłem włókienniczym. Pojawiają się też smoki, motywy kwiatowe i drzewa, ul, róg obfitości, a także fantastyczne zwierzęta. Według miejskich opisów na fasadzie można odnaleźć również jaszczurkę między korzeniami dębu, koguta pod palmą oraz sowę z motylem. W przypadku siedziby firmy włókienniczej taki program dekoracyjny miał znaczenie nie tylko estetyczne. Budynek stawał się reklamą przedsiębiorstwa.
Kamienica rosła, malowidła zniknęły
Dzisiejszy budynek nie wygląda dokładnie tak jak ten z 1899 roku. W kolejnych dekadach był przebudowywany. Karta ewidencyjna zabytku odnotowuje m.in. projekt nadbudowy mansardowego piętra nad oficyną z 1923 roku. W latach 20. XX wieku podwyższono również część frontową. Najprawdopodobniej właśnie wtedy polichromie zostały zamalowane.
To również dobrze pokazuje zmianę gustu. Dekoracja, która na przełomie wieków uchodziła za nowoczesną, po dwudziestu kilku latach należała już do minionej epoki. Polichromie zniknęły z fasady na wiele dziesięcioleci.
Odkryte ponownie
Do dawnej dekoracji powrócono dopiero podczas prac prowadzonych w latach 90. W 1996 roku odkryto pozostałości polichromii i podjęto ich rekonstrukcję.
To ważne zastrzeżenie przy dzisiejszym opisie budynku. Nie oglądamy w całości nietkniętej warstwy malarskiej zachowanej od 1899 roku. Obecny wygląd fasady jest rezultatem odkryć konserwatorskich, rekonstrukcji i kolejnych zabiegów.
Sama kamienica również wielokrotnie się zmieniała. Dokumentacja zabytku wymienia m.in. powojenne projekty instalacji, prace przy elewacji oraz kapitalny remont prowadzony w latach 1979–1988, obejmujący m.in. oficyny i pomieszczenia handlowe.
Smoki i kwiaty znowu wychodzą spod rusztowań
W 2026 roku kamienica ponownie trafiła w ręce konserwatorów. Prace obejmują tynki, detale architektoniczne, polichromie oraz zegar słoneczny. Na początku września zdjęto część rusztowań i odsłonięto pierwsze odnowione fragmenty fasady. Znów można oglądać smoki, lwy i kwiatowe ornamenty. Chociaż obecnie jeszcze połowa kamienicy jest zasłonięta, pełny kunszt pracy konserwatorskiej będziemy mogli zobaczyć do końca tego roku.
Źródła
„Goniec Łódzki” 1899, nr 34, s. 2, „Kronika. Nowy dom” — wzmianka o domu firmy Krusche i Ender oraz ręcznych malowidłach „o charakterze modernistycznym”.
„Listy z ulicy Piotrkowskiej”, „Goniec Łódzki” 1900, nr 247, s. 1–2, podpis: „Hnlinka” — satyryczny komentarz do mody na „modern” oraz krytyka szablonowego stosowania nowej ornamentyki.
Karta ewidencyjna zabytku, Łódź, ul. Piotrkowska 143, Narodowy Instytut Dziedzictwa / Zabytek.pl — historia własności, projekt Dawida Landego, funkcje budynku, przebudowy i powojenne remonty.
Portal Rewitalizacji Miasta Łodzi, 1 września 2026 — informacje o aktualnych pracach konserwatorskich przy Piotrkowskiej 143.

Dodaj komentarz