W lutym 1912 roku Zakopane było już czymś znacznie więcej niż górską miejscowością u stóp Tatr. Było uzdrowiskiem, letniskiem, zimową stacją turystyczną, miejscem leczenia, zakupów, życia towarzyskiego i coraz śmielszych inwestycji. Jednocześnie właśnie wtedy coraz wyraźniej dostrzegano problem, który miał powracać przez kolejne dziesięciolecia: jak pogodzić rozwój miejscowości z ochroną jej uzdrowiskowego charakteru.
Bardzo dobry obraz tego Zakopanego daje numer czasopisma „Zakopane” z 28 lutego 1912 roku. Nie jest to przewodnik turystyczny w dzisiejszym znaczeniu. To lokalne pismo poświęcone sprawom Zakopanego, w którym obok tekstów publicystycznych znalazły się ogłoszenia pensjonatów, reklamy sklepów, informacje praktyczne, adresy lekarzy, lista gości oraz głosy w sporze o przyszłość miejscowości. Właśnie dlatego źródło jest tak cenne: pokazuje Zakopane nie od strony pocztówkowego zachwytu, lecz od strony codziennego działania kurortu.

Uzdrowisko czynne przez cały rok
Jedna z najważniejszych informacji praktycznych brzmi dziś niepozornie: sezon kuracyjny w Zakopanem trwał cały rok, od 1 stycznia do 31 grudnia. To oznacza, że w 1912 roku nie myślano już o Zakopanem wyłącznie jako o miejscu letniego pobytu. Pod Tatry przyjeżdżano leczyć się, odpoczywać, spędzać zimę, korzystać z klimatu, zakładów leczniczych i zaplecza lekarskiego.
Miejscowością zarządzała Komisja Klimatyczna. Przy niej działało biuro meldunkowe i informacyjne, otwarte przed południem i po południu. Pobyt wiązał się z taksą klimatyczną. Jej wysokość zależała od długości pobytu i od tego, czy opłacała ją pojedyncza osoba, czy rodzina. Pobyt do 48 godzin był wolny od opłaty. Już to pokazuje, że Zakopane funkcjonowało według zasad typowych dla zorganizowanego uzdrowiska, a nie zwykłej wsi przyjmującej sezonowych gości.
Był też szpital klimatyczny, pełniący równocześnie rolę domu izolacyjnego dla chorób zakaźnych. W spisie podano lekarzy stale ordynujących w Zakopanem, dentystę, akuszera, lekarza weterynarii, aptekę, dwie drogerie, masażystów, kąpielowych i akuszerki. Przyjezdny miał więc do dyspozycji cały system usług zdrowotnych, rozproszony po różnych ulicach, willach i zakładach.
Zakład Chramca i medycyna nowoczesnego kurortu
Szczególnie mocno widać to w reklamie Zakładu Wodoleczniczego dra Andrzeja Chramca. Ogłoszenie podkreślało, że zakład jest otwarty cały rok. Oferował pracownię lekarską z przyrządami do leczenia fizykalno-elektrycznego, salę gimnastyczną systemu Zandera, gimnastykę na wolnym powietrzu, kąpiele powietrzne, borowinowe, elektryczne, gazowe i solankowe, masaż, elektryzację oraz obszerną leżalnię. Łazienki dla osób dochodzących były czynne od rana do wieczora.
Dziś część tych określeń brzmi egzotycznie, ale w 1912 roku były językiem nowoczesności. Uzdrowisko miało nie tylko „zdrowe powietrze”. Oferowało zabiegi, aparaturę, nadzór lekarski i całą kulturę leczenia klimatem, ruchem, wodą oraz elektrycznością.
Podobny charakter miała koncesjonowana prywatna klinika chirurgiczna dra Jana Gawlika przy Rynku 11. Reklamowano ją jako placówkę otwartą przez cały rok, z telefonem nr 24. Cena pokoju z utrzymaniem i opieką lekarską zaczynała się od 14 koron za dobę. To ważne porównanie, bo zwykłe pensjonaty były tańsze. Pobyt leczniczy z opieką medyczną należał do wyższego poziomu usług.
Czego szukano w kwaterach?
Najbardziej plastyczny obraz Zakopanego dają reklamy willi i pensjonatów. To z nich można odczytać, co wówczas uważano za wygodę, komfort i dobry adres.
Willa „Orla” przy ulicy Kościeliskiej 58 oferowała wynajem całego domu albo pokoi: pięciu, trzech lub jednego z kuchnią. Reklama podkreślała pokoje słoneczne, przygotowanie na zimę, oszklone werandy, ogrzewane korytarze, kanalizację, wodociąg i wozownię. Właścicielem był Wojciech Krzeptowski.

To krótkie ogłoszenie mówi bardzo wiele. W 1912 roku dobra kwatera nie oznaczała tylko łóżka pod dachem. Ważne były światło, ciepło, możliwość pobytu zimowego, zaplecze sanitarne i miejsce dla pojazdu. Kanalizacja i wodociąg nie były oczywistością. Skoro je reklamowano, stanowiły przewagę.
Jeszcze więcej o oczekiwaniach gości mówi reklama pensjonatu Bogdaniowej w willi „Jutrzenka” przy Krupówkach. Dom znajdował się 200 metrów od ulicy, co reklamodawca wyjaśniał wprost: oznaczało to brak kurzu. Willa stała w dużym ogrodzie i miała widok na całe pasmo Tatr. Była urządzona z komfortem, według wymogów higienicznych, świeżo odnowiona i przygotowana na zimę. Wymieniano słoneczną wystawę pokoi, werandy, balkony, opalane korytarze, łazienkę i wykwintną kuchnię. Ceny „en pension”, czyli z utrzymaniem, wynosiły od 7 do 11 koron za dobę.
Tu widać pełny katalog zakopiańskich zalet: oddalenie od ulicy, brak kurzu, ogród, widok, słońce, higiena, zimowe przygotowanie, kuchnia i łazienka. Współczesny turysta pyta o parking, Wi-Fi i śniadanie. Gość z 1912 roku zwracał uwagę na słoneczne pokoje, brak kurzu, kanalizację, wodociąg, ogrzewane korytarze i zdrową kuchnię.
Podobnie reklamował się pensjonat „Szałas”. Miał znajdować się z dala od ulicy, oferować słoneczne, tynkowane pokoje, kanalizację, wodociąg, łazienkę oraz „kuchnię smaczną i zdrową”. Ceny wynosiły od 5 do 8 koron.
Z tych ogłoszeń wyłania się Zakopane bardzo konkretne: nie tylko romantyczne Tatry, lecz także pył uliczny, ogrzewanie, łazienki, kuchnie, werandy i rachunek za dobę.
Krupówki jako centrum usług
Krupówki były już wówczas główną osią handlu i usług. Przy tej ulicy skupiały się sklepy, apteka, biblioteka, Towarzystwo Tatrzańskie, kantor, dom komisowy, drogerie, pracownie i pensjonaty.
Przy Krupówkach działał „Bazar Polski”. W źródle pojawia się on w dwóch ważnych ogłoszeniach. Stanisław Birtus reklamował tam magazyn nowości i towarów bławatnych, z telefonem nr 34. Oferował bieliznę damską i męską, pościel, bluzki, halki, szlafroczki, płaszcze, wełny, perkale, płótna, kocyki, szale, pledy, kapelusze, czapki sportowe, krawaty, rękawiczki, pończochy, parasole, koronki, welony i żaboty.
Drugie ogłoszenie dotyczyło Spółki Handlowej Zakopane, działającej przy Krupówkach w „Bazarze Polskim”. Miała ona filię przy ulicy Kościeliskiej oraz drugą przy Chramcówkach. Jej oferta była bardzo szeroka: towary kolonialne, cukierki, pierniki, herbatniki, mąki, kasze, wędliny, konserwy, wina, koniaki, rumy, likiery, piwo, porcelana, szkło, lampy, naczynia kuchenne, materiały piśmienne, przybory do szycia, toaletowe i galanteryjne, perfumy, żelazo, wyroby koszykarskie, świece, nafta, farby, ramy, wyroby drzewne i przybory turystyczne.
To była handlowa infrastruktura kurortu. Przyjezdny mógł kupić ubranie, żywność, alkohol, kosmetyki, lampy, naczynia, przybory do pisania, akcesoria turystyczne i przedmioty codziennego użytku. Zakopane nie wymagało już pełnego zaopatrzenia się przed wyjazdem. Samo było miejscem zakupów.

Kantor, nieruchomości i interesy pod Tatrami
Bardzo ciekawy jest adres Krupówki 42, gdzie działał kantor wymiany i dom komisowy A. Modliński i Spółka. Firma istniała od 1899 roku. Kupowała i sprzedawała waluty zagraniczne oraz papiery wartościowe, kupowała czeki i przekazy, sprzedawała losy państwowe na raty, pośredniczyła w kupnie i sprzedaży domów oraz terenów, wyrabiała pożyczki hipoteczne, wizy paszportowe i legalizacje dokumentów. Przyjmowała też prenumeratę pism i ogłoszenia oraz udzielała bezpłatnych informacji w sprawach dotyczących Zakopanego.
To ogłoszenie znakomicie pokazuje drugą stronę kurortu. Zakopane było nie tylko miejscem leczenia i odpoczynku, lecz także rynkiem nieruchomości. Domy, parcele, pożyczki hipoteczne i dokumenty paszportowe były częścią tego samego świata, co pensjonaty, kąpiele i widok na Tatry.
Turystyka zimowa i moda na aktywność
Numer z lutego 1912 roku dobrze pokazuje także zimowe Zakopane. Na pierwszej stronie reklamowano narty dla dorosłych i dzieci, laski bambusowe, obręcze śnieżne, sanki szwajcarskie z kierownicą i hamulcem, torby i przybory turystyczne. W informacjach o Towarzystwie Tatrzańskim wymieniono sekcję turystyczną i narciarską.
Zakopane było więc już miejscem zimowej aktywności, a nie tylko letnich wycieczek. Narty, sanki i sprzęt turystyczny pojawiały się w reklamach tak samo naturalnie jak perfumy, bielizna czy przybory domowe. Pod Tatrami kształtował się styl pobytu łączący leczenie, odpoczynek, sport i towarzyskość.
Życie kulturalne i towarzyskie
Zakopane posiadało według informacji praktycznych siedem dobrze urządzonych hoteli, dwie sale teatralne i balowe, kilka restauracji oraz kilkadziesiąt pensjonatów. Działała biblioteka publiczna przy Krupówkach 41, czytelnia Komisji Klimatycznej, Towarzystwo Tatrzańskie przy Krupówkach 14, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Towarzystwo Muzeum im. Chałubińskiego, „Kilim”, „Sztuka Podhalańska”, Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i wiele innych organizacji. W sezonie letnim grała muzyka klimatyczna, od 9 do 11 rano i od 5 do 7 po południu.
W tym samym numerze pojawia się wzmianka o balu na „Pomoc Bratnią”, który odbył się w salonach Zakładu dra Chramca. To kolejny szczegół pokazujący wielofunkcyjność zakopiańskich przestrzeni. Zakład leczniczy był nie tylko miejscem zabiegów. Mógł być także miejscem spotkania elity kurortu.
Lista gości z pierwszych tygodni 1912 roku pokazuje zasięg atrakcyjności Zakopanego. Pojawiają się osoby z Krakowa, Warszawy, Lwowa, Wilna, Łodzi, Kijowa, Berlina, Wiednia, Petersburga, Poznania, Szwajcarii, Dalmacji i wielu mniejszych miejscowości. Przy nazwiskach podawano miejsca pobytu: hotele, pensjonaty, schroniska, wille i domy prywatne. Zakopane było więc miejscem spotkania ludzi z różnych części ziem polskich i spoza nich.
Cień nowoczesności: spór o Rówień Krupową
Najmocniejszy tekst publicystyczny numeru dotyczył przyszłości Zakopanego. Autor pisał, że kto przybywa po kilkuletniej przerwie, z przykrością dostrzega, iż tatrzańskie uzdrowisko zamienia się w coraz brzydsze i niezdrowsze miasteczko. Krytykował zabudowę centrum, domy sklepowe i mieszkalne oraz oszpecenie dawnych zakątków, m.in. okolic starego kościoła przy początku ulicy Kościeliskiej.
Najważniejszy był jednak spór o Rówień Krupową i ulicę Marszałkowską. W 1904 roku Rada gminna uchwaliła, że po obu stronach tej ulicy nie wolno wznosić budowli bliżej niż 200 metrów od zewnętrznego brzegu chodnika. Miało to zabezpieczyć teren pod przyszły park. W 1912 roku pojawiła się groźba zniesienia tej ochrony i dopuszczenia zabudowy.
Autor widział w tym zagrożenie dla całego uzdrowiska. Pytał, czy Rówień Krupowa stanie się „płucami Zakopanego”, zdrową i piękną dzielnicą willową, czy też dla interesów spekulantów zamieni się w dzielnicę hotelowo-handlową, „tak wstrętną, jak Krupówki”. Pada tam bardzo mocny obraz: z Boczania lub Gubałówki można było zobaczyć nad Zakopanem „brudno-żółty obłok dymu i zepsutego powietrza”.
To zdanie jest niezwykle ważne. Pokazuje, że już w 1912 roku istniało Zakopane dwóch prędkości. Jedno reklamowało słoneczne pokoje, werandy, łazienki i zdrowe powietrze. Drugie zaczynało dusić się od chaotycznej zabudowy, dymu, kurzu i prywatnych interesów.
Przeciwko zniesieniu ochrony terenu występowały instytucje, którym zależało na przyszłości miejscowości. Głos zabierał Krajowy Związek Turystyczny, Towarzystwo Tatrzańskie oraz Komisja Klimatyczna. W pismach tych podkreślano potrzebę parku i znaczenie Zakopanego jako jednego z najważniejszych krajowych uzdrowisk. Park nie był traktowany jako ozdoba. Miał być elementem higieny, zdrowia i długofalowej przyszłości miejscowości.
Kurort na granicy dwóch epok
Zakopane z 1912 roku było miejscem bardzo nowoczesnym, ale nie w dzisiejszym rozumieniu. Nowoczesność oznaczała wtedy telefon w klinice, wodociąg w pensjonacie, kanalizację w willi, kąpiele elektryczne, kantor wymiany, biuro informacyjne, taksę klimatyczną, czytelnię, zakład leczniczy, sekcję narciarską i możliwość kupienia na Krupówkach niemal wszystkiego, od perfum po przybory turystyczne.
Jednocześnie widać było kruchość tego modelu. Kurort żył z klimatu, widoku, przestrzeni i obietnicy zdrowia. Ale rozwój handlu, hoteli i zabudowy groził zniszczeniem właśnie tych cech, które przyciągały gości.
Źródło: Zakopane czasopismo poświęcone sprawom Zakopanego. R. 5, 1912, nr 4 (28 II).

Dodaj komentarz