Przez ponad dwa i pół stulecia na wysokiej skarpie wiślanej, pośród rozległych lasów oddzielających Warszawę od wsi północnego Mazowsza, żyli zakonnicy, którzy dobrowolnie usunęli się ze świata. Mieszkali nie w typowym klasztorze, lecz w osobnych domkach otoczonych niewielkimi ogrodami. Rozmawiali tylko wtedy, gdy było to konieczne, posiłki spożywali samotnie, a znaczną część dnia przeznaczali na modlitwę, medytację i pracę fizyczną.
Tak wyglądała kamedulska pustelnia na warszawskich Bielanach — królewska fundacja, od której z czasem nazwę wzięła cała część miasta.

Mnisi, którzy mieszkali osobno
Kameduli łączyli życie wspólnotowe z tradycją pustelniczą. Zakonnicy spotykali się podczas liturgii, lecz większą część czasu spędzali w osobnych celach-domkach, określanych jako eremy lub eremitoria. Cela nie była dla nich jedynie miejscem noclegu. Traktowano ją jako przestrzeń modlitwy, duchowej walki, skupienia i pracy nad sobą.
Rozmowy ograniczano do spraw koniecznych. Miały być krótkie, prowadzone półgłosem i na uboczu. Posiłki mnisi spożywali we własnych celach, poza najważniejszymi uroczystościami kościelnymi. Istotną rolę odgrywała też praca fizyczna wykonywana w milczeniu. Pustelnie zakładano z dala od większych skupisk ludności, najlepiej w lesie i na terenie wyniesionym ponad okolicę. Wszystkie te warunki spełniała Góra Polkowa nad Wisłą.
Władysław IV sprowadza kamedułów
Początek warszawskiej fundacji należy łączyć z królem Władysławem IV Wazą. Monarcha znał kamedułów jeszcze przed założeniem bielańskiej pustelni. Utrzymywał kontakty z władzami kongregacji Monte Corona, a podczas pobytu na Kahlenbergu pod Wiedniem w 1634 roku zagwarantował tamtejszemu eremowi odpowiednie uposażenie.
W 1639 roku z podkrakowskich Bielan przybyli do Warszawy pierwsi mnisi. Na miejsce przyszłego eremu wybrali Górę Polkową, nazywaną również Górą Królewską. Wzniesienie znajdowało się na lewym brzegu Wisły, w dobrach królewskich, na skraju dawnej Puszczy Mazowieckiej. Od ówczesnej Warszawy pustelnię dzieliło kilka kilometrów lasów i niezamieszkanych terenów.
Pierwszy dokument fundacyjny Władysław IV wystawił 5 września 1639 roku. Wyznaczono w nim granice pustelni, obejmujące obszar o długości około 750 metrów bieżących. Zakonnicy otrzymali młyn Ruda, zarybiony staw przy Pszennym Młynie oraz prawo korzystania z lasu. Mogli też łowić ryby w Wiśle na odcinku przylegającym do ziem klasztornych.
Dwa lata później król powiększył nadanie o wieś Polków wraz ze znajdującymi się tam cegielniami. W 1641 roku fundację zatwierdził sejm Rzeczypospolitej. Dlatego początki warszawskiego eremu bywają datowane zarówno na 1639, jak i na 1641 rok: pierwsza data oznacza wystawienie podstawowego dokumentu fundacyjnego, druga — rozszerzenie i formalne umocnienie nadania.
Drewniane eremy na Górze Królewskiej
Pierwsze zabudowania były drewniane. Powstała kaplica, pomieszczenia gospodarcze oraz niewielkie domki dla pustelników. W 1643 roku można było przeprowadzić uroczyste wprowadzenie zakonników do nowej siedziby.
Założenie zostało podzielone zgodnie z kamedulskim sposobem życia. Najważniejszą część stanowiła zamknięta pustelnia, do której osoby z zewnątrz nie miały swobodnego dostępu. Poza nią znajdowały się pomieszczenia służące przyjmowaniu gości i prowadzeniu spraw gospodarczych.
Z czasem drewniane cele zaczęto zastępować murowanymi. Powstawały dzięki fundacjom króla, członków jego rodziny i najwyższych dostojników Rzeczypospolitej. W 1647 roku istniało już siedem murowanych eremitoriów. W późniejszym okresie ich liczba wzrosła do trzynastu.
Każdy domek stanowił w praktyce niewielkie, samodzielne gospodarstwo pustelnika. Prowadziło się do niego osobne wejście. W środku znajdowały się sień, cela mieszkalna z kominkiem, prywatna kaplica oraz pomieszczenie na drewno. Do eremu przylegał ogródek, oddzielony od sąsiednich posesji murem. Nawet liczba i wielkość drzwi oraz okien podlegały zakonnym przepisom.
Domki ustawiono w regularnych rzędach za kościołem. Układ ten wyrażał istotę kamedulskiego życia: mnich należał do wspólnoty, ale na co dzień pozostawał sam w swojej celi i ogrodzie.
Królowie fundowali pustelnikom domki
Warszawska pustelnia od początku miała charakter królewski. Poszczególne eremitoria fundowali członkowie dynastii Wazów i magnaci. Nad wejściami lub na elewacjach umieszczano tablice przypominające nazwiska dobroczyńców.
Władysław IV często odwiedzał Bielany. Związki dworu z eremem nie ustały również po jego śmierci. Szczególnym opiekunem pustelni został Jan Kazimierz. W pobliżu klasztoru wystawił drewniany dwór, w którym mógł zatrzymywać się podczas pobytów na Bielanach. Według Józefa Mandziuka król spędził tam Wielkanoc 1669 roku, ostatnią przed opuszczeniem kraju i wyjazdem do Francji.
Jan Kazimierz przekazał zakonnikom również dwa portrety: swój oraz królowej Ludwiki Marii. Obraz władcy miał namalować Daniel Schultz, jeden z najwybitniejszych malarzy działających na dworze polskich Wazów.
Budowa murowanego kościoła
Początkowo kamedułom wystarczała drewniana kaplica. Z upływem lat rozpoczęto jednak przygotowania do budowy okazałego murowanego kościoła. Inicjatywa miała wyjść jeszcze od Jana Kazimierza. Król polecił przygotować projekt i gromadzić materiały budowlane.
Kamień węgielny poświęcono 19 czerwca 1669 roku, w uroczystość Bożego Ciała. Tego samego dnia trwała elekcja nowego monarchy — Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Przypadkowa zbieżność wydarzeń sprawiła, że nowo wybrany władca został później jednym z najważniejszych dobroczyńców bielańskiego eremu.
Budowa trwała etapami przez wiele dziesięcioleci. Za panowania Michała Korybuta wzniesiono korpus prezbiterialny, urządzono zakonną część chórową oraz pomieszczenia służące wspólnocie. Po jednej stronie prezbiterium znalazł się kapitularz, a nad nim biblioteka. Po drugiej umieszczono zakrystię i skarbczyk.
Od frontu powstała charakterystyczna dwuwieżowa fasada. Budowla, mimo kolejnych przekształceń i udziału różnych projektantów, zachowała prostotę odpowiadającą pustelniczemu charakterowi miejsca.
Serce króla na Bielanach
Michał Korybut Wiśniowiecki nie doczekał ukończenia kościoła. W testamencie polecił jednak kontynuować budowę. Zgodnie z jego wolą w świątyni miały zostać złożone serca monarchy oraz jego matki, Gryzeldy z Zamoyskich Wiśniowieckiej.
Serce króla umieszczono w bielańskim kościele, podkreślając w ten sposób związek pustelni z dynastią i dworem. Nie było to w epoce zjawisko wyjątkowe. Ciała władców i możnych niekiedy dzielono, a serca lub wnętrzności składano w miejscach, z którymi zmarli byli szczególnie związani.
W przypadku Bielan królewskie relikwie uczyniły z kościoła nie tylko świątynię klasztorną, lecz także miejsce pamięci o jednym z polskich monarchów.
Pustelnia coraz bliżej Warszawy
Choć kameduli szukali odosobnienia, Warszawa stopniowo zbliżała się do ich murów. Już w XVII wieku Bielany stały się celem pielgrzymek i uroczystości odpustowych. Szczególne znaczenie miało przeniesienie w 1673 roku obrazu św. Brunona z kolegiaty św. Jana.
Procesja przeszła przez Rynek Starego Miasta i ulicę Mostową w stronę Wisły. Obraz przewieziono następnie łodziami na bielański brzeg, skąd uczestnicy ruszyli w stronę położonej na wzgórzu pustelni. W uroczystości uczestniczyli duchowni, dwór, rycerstwo, mieszczanie i ludność okolicznych miejscowości.
Od tego czasu mieszkańcy Warszawy coraz liczniej przybywali na bielańskie odpusty. Mnisi, których reguła nakazywała odosobnienie, stali się gospodarzami miejsca odwiedzanego przez tysiące ludzi. Za klasztornym murem panowały cisza i porządek pustelni, natomiast w lesie rozwijały się pikniki, zabawy, handel i spotkania towarzyskie.
Wojny, upadek państwa i grób Stanisława Staszica
Kameduli pozostali na Bielanach podczas kolejnych wojen i politycznych przemian. Pustelnia przetrwała upadek Rzeczypospolitej oraz utworzenie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. W początkach XIX wieku miała nawet szczególną pozycję w polskiej kongregacji: w latach 1809–1819 mieszkał przy niej wikariusz generalny zakonu, któremu podlegały także eremy w Krakowie, Rytwianach, Bieniszewie i Szańcu.
W 1826 roku przy bielańskim kościele pochowano Stanisława Staszica. Uczony, działacz społeczny i organizator życia naukowego lubił odwiedzać Las Bielański. Jego grób szybko stał się miejscem patriotycznych spotkań. Młodzież gromadziła się przy nim między innymi w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Obecność mogiły Staszica dodatkowo wzmacniała symboliczne znaczenie Bielan. Dawna królewska pustelnia stawała się jednocześnie miejscem pamięci narodowej.
Kameduli wobec powstania styczniowego
W połowie XIX wieku wspólnota bielańska była już niewielka. W 1861 roku w eremie przebywało siedmiu kamedułów. Powstanie styczniowe nie ominęło pustelni. Jeden z jej mieszkańców, kleryk Kułakowski, miał brać czynny udział w walkach.
Został oskarżony o należenie do organizacji rewolucyjnej, namawianie do składania przysięgi wierności Komitetowi Centralnemu Narodowemu oraz rozpowszechnianie jej tekstu. Aresztowano go 16 lutego 1863 roku, a następnie skazano na osiem lat ciężkich robót na Syberii.
Nie oznacza to, że cała wspólnota uczestniczyła w działalności powstańczej. W źródle przytoczonym przez Mandziuka pojawia się konkretny zakonnik, a nie zorganizowane zaangażowanie całego eremu. Jego przypadek wystarczył jednak, aby także Bielany znalazły się w cieniu represji wymierzonych przez władze rosyjskie w Kościół katolicki.
Kasata, która miała dokonać się powoli
Po upadku powstania styczniowego car Aleksander II wydał 8 listopada 1864 roku ukaz o kasacie klasztorów w Królestwie Polskim. Wojsko otaczało klasztory nocą, po czym zakonnikom odczytywano decyzje władz.
Nie wszystkie domy zakonne zamknięto natychmiast. Część uznano za tak zwane klasztory etatowe, w których mogli pozostać dotychczasowi mieszkańcy. Zabroniono im jednak przyjmowania nowicjuszy. W praktyce oznaczało to odroczenie likwidacji: bez nowych powołań wspólnota musiała stopniowo wymrzeć.
Taki los spotkał erem warszawski. Kameduli pozostali na Bielanach, lecz ich liczba systematycznie malała. Nie mogli zapewnić zakonowi ciągłości, a z powodu ograniczonych środków coraz trudniejsze stawało się utrzymanie rozległego zespołu budynków.
Władze rosyjskie osiągały w ten sposób cel bez konieczności natychmiastowego wypędzania wszystkich pustelników. Erem formalnie trwał, ale został pozbawiony przyszłości.
Ostatni pustelnicy
Pod koniec XIX wieku zabudowania znajdowały się w coraz gorszym stanie. Prowadzono doraźne remonty, lecz wspólnota nie miała już siły ani środków pozwalających utrzymać dawną królewską fundację.
Ostatnich kamedułów usunięto z Bielan na początku XX wieku. Według materiałów zestawionych przez Józefa Mandziuka po opuszczeniu pustelni przez zakonników nieruchomości przejął Rosyjski Czerwony Krzyż. Pojawiły się również plany przekształcenia kościoła w cerkiew.
Ostatecznie świątynia pozostała katolicka, ale kamedulska historia Bielan dobiegła końca. Później zespół służył parafii, instytucjom kościelnym, oświatowym i naukowym. Znaczna część dawnych zabudowań uległa przekształceniom lub zniszczeniu, jednak zachowany kościół i domki pustelnicze nadal pozwalają odczytać pierwotny układ eremu.
Pustelnicy, którzy nadali nazwę dzielnicy
Kameduli przybyli na porośniętą lasem Górę Polkową, kiedy miejsce to znajdowało się daleko poza Warszawą. Szukali ciszy i odosobnienia. Z czasem jednak ich białe habity, królewska fundacja i pielgrzymki organizowane w Zielone Świątki sprawiły, że pustelnia stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w okolicach miasta.
Nazwa „Bielany”, przeniesiona z podkrakowskiej siedziby zakonu i kojarzona z białymi habitami mnichów, objęła z czasem las, okoliczne osady, a wreszcie całą dzielnicę Warszawy.
Pozostał w tym pewien paradoks. Zakonnicy przyszli nad Wisłę, aby uciec od gwaru miasta. Tymczasem miasto nie tylko dotarło pod mury eremu, ale ostatecznie otoczyło dawną pustelnię ze wszystkich stron. Pamięć o kamedułach przetrwała jednak w nazwie Bielan, układzie klasztornego zespołu i sylwecie dwuwieżowego kościoła stojącego na skarpie dawnej Góry Królewskiej.
Źródła
- Józef Mandziuk, „Kościelne dzieje Bielan Warszawskich”, „Saeculum Christianum”, t. 7, nr 2, 2000, s. 51–65.
- Bogusław Jankowski, „Kameduli a uroczystości patriotyczno-religijne na warszawskich Bielanach w XVIII i XIX wieku”, „Studia Koszalińsko-Kołobrzeskie”, t. 20, nr 1–2, 2013, s. 59–72.
- Aleksander Seniuk, opracowanie poświęcone związkom polskich królów z eremem kamedułów na warszawskich Bielanach, „Prawo Kanoniczne”, t. 47, nr 3–4, 2004, s. 273–278.

Dodaj komentarz