Na początku XX wieku Krynica znajdowała się w momencie szczególnym. Nie była już tylko górskim zdrojowiskiem, do którego przybywano dla leczniczych wód, ciszy i spacerów po parku. Stawała się nowoczesnym kurortem, w którym technika, medycyna, komunikacja i estetyka zaczęły tworzyć jedną całość. Rok 1911 przyniósł wydarzenia, które można uznać za symboliczne zamknięcie dawnej epoki i początek nowego rozdziału w dziejach miejscowości.
Informacje o tej przemianie przynosi tekst opublikowany w 1911 roku w czasopiśmie „Nasze Zdroje” pod znamiennym tytułem „Z doby odrodzenia Krynicy”. Nie jest to jedynie pochwała uzdrowiska, ale bardzo konkretny obraz inwestycji, które zmieniały codzienne funkcjonowanie Krynicy.
Najważniejszą sprawą była przebudowa głównego źródła mineralnego. To ono stanowiło serce uzdrowiska. Bez odpowiedniej ilości wody nie mogło być mowy ani o rozwoju kąpieli, ani o przyjmowaniu większej liczby kuracjuszy. Dotąd źródło dawało 42 litry wody na minutę. Po modernizacji jego wydajność wzrosła do 82 litrów na minutę, a w pewnych warunkach dochodziła nawet do 104 litrów. Był to skok ogromny, bo uzyskany nie przez głębokie odwierty, lecz przez przebudowę i uszczelnienie istniejącego ujęcia.
Wnętrze źródła wyłożono cynowym płaszczem sięgającym dna, uszczelniono ujścia i obniżono przelew do zbiornika. Dzięki temu zmniejszono słup wody mineralnej, co pozwoliło na zwiększenie jej wypływu. Zadbano przy tym, aby nie tracić cennego dwutlenku węgla, który był jednym z charakterystycznych składników krynickiej wody. Badania chemiczne wykonane po modernizacji wykazały, że mimo zwiększenia wydajności źródła skład wody nie uległ zmianie. Dla uzdrowiska była to wiadomość zasadnicza: można było czerpać więcej, nie tracąc tego, co stanowiło o wartości leczniczej źródła.
Modernizacja miała także wymiar wizualny. Otoczenie źródła wybetonowano i wyasfaltowano, odnowiono balustrady oraz schody, a nad wodą umieszczono duży klosz z przejrzystego, rżniętego szkła. Woda miała być czerpana za pomocą niklowych koszy ze szklanymi dzbankami. Planowano również efektowne oświetlenie dna źródła lampkami elektrycznymi. Próba takiego oświetlenia wywołała zachwyt obecnych. Woda, silnie poruszana przez wydobywający się dwutlenek węgla, mieniła się w świetle i dawała zmienne, barwne efekty. Dziś można by powiedzieć, że Krynica tworzyła z własnego źródła nie tylko obiekt leczniczy, ale również widowisko — znak nowoczesności i elegancji.
Wzrost wydajności głównego źródła od razu pociągnął za sobą kolejne inwestycje. Przy łazienkach mineralnych rozpoczęto budowę dodatkowego zbiornika na wodę o pojemności 35 metrów sześciennych. Zmieniono także sposób doprowadzania pary do ogrzewania wanien. Oba skrzydła łazienek mogły być teraz ogrzewane równocześnie i bardziej równomiernie, co miało zwiększyć liczbę przygotowywanych kąpieli oraz poprawić ich jakość. Była to sprawa praktyczna, ale dla kuracjuszy niezwykle ważna. Uzdrowisko żyło rytmem zabiegów, a każda poprawa organizacji kąpieli oznaczała większą wygodę i większe możliwości przyjmowania gości.
Krynica tego czasu nie modernizowała jednak wyłącznie źródeł i łazienek. Równie ważne były prace, które dziś nazwalibyśmy infrastrukturą komunalną. W 1911 roku przygotowywano regulację potoku Kryniczanka oraz budowę kanalizacji. Dla szybko rozwijającego się kurortu były to inwestycje podstawowe. Piękne wille, pensjonaty, dom zdrojowy i parki nie mogły funkcjonować bez zaplecza sanitarnego. Właśnie takie prace decydowały o tym, czy miejscowość będzie tylko sezonowym zdrojowiskiem, czy prawdziwym, nowoczesnym ośrodkiem leczniczym.
W tym samym czasie odnawiano budynki zakładowe. Zakład wodoleczniczy oraz dom „Pod Orłem” pokryto blachą i uporządkowano ich wnętrza. Ujęte miały zostać także nowe źródła wody słodkiej na Jastrzębiku, tak aby mogły obsługiwać nie tylko obiekty zdrojowe, ale również prywatne wille. To ważny szczegół, bo pokazuje, że rozwój Krynicy nie ograniczał się do instytucji uzdrowiskowych. Wokół nich rosła prywatna zabudowa, a kurort rozlewał się poza najściślejsze centrum zdrojowe.
Widać również troskę o kwestie zdrowia publicznego i porządku. Ukończono budowę domu przedpogrzebowego, a dla domu izolacyjnego zatrudniono wykwalifikowaną siostrę pielęgniarkę. Do Krynicy skierowano także trzech nowych żandarmów. Dziś mogą to być drobne wzmianki, ale w rzeczywistości odsłaniają one skalę zmian. Rosnąca liczba przyjezdnych wymagała nie tylko atrakcji i zabiegów, lecz także bezpieczeństwa, opieki, procedur sanitarnych i sprawnie działającej administracji.
Najbardziej widocznym znakiem nowej epoki była jednak kolej. Linia z Muszyny do Krynicy, z przystankiem w Powroźniku, miała zostać uroczyście otwarta 26 maja 1911 roku. Wraz z nią kończyła się długa epoka konnej komunikacji ze światem. Dotąd podróż do Krynicy wiązała się z dyliżansami, pocztą osobową, mozolną jazdą przez górskie drogi i koniecznością organizowania przejazdu z większych ośrodków. Teraz kuracjusz mógł dotrzeć do uzdrowiska koleją.
Symboliczny charakter tej zmiany doskonale oddaje fotografia zamieszczona w numerze: „Ostatni odjazd poczty osobowej z Krynicy (pod Topolami) do N. Sącza”. To obraz pożegnania dawnego świata. Powóz pocztowy, który przez lata łączył Krynicę z Nowym Sączem, stawał się pamiątką. W jego miejsce wchodził regularny ruch pociągów, nowy dworzec, nowe drogi dojazdowe i nowe tempo podróżowania.

Dopełnieniem kolejowej przemiany była nowa droga prowadząca do dworca. Poprowadzono ją śmiało przez górskie stoki, przy użyciu dwóch żelaznych mostów nad Kryniczanką. Zmieniła ona pierwsze wrażenie, jakie robiło uzdrowisko na przyjezdnych. Wjazd do Krynicy stawał się częścią kurortowego doświadczenia: uporządkowanego, malowniczego i nowoczesnego. Dworzec, z piętrowym korpusem i parterowymi werandami, opisywano jako budowlę lekką, barwną i harmonijną, dobrze wpisaną w tło gór oraz parku zdrojowego.

Za kolejową inwestycją stały konkretne nazwiska i instytucje. W pamięci Krynicy szczególne miejsce zajmował dr Henryk Ebers, inicjator kolei Muszyna–Krynica. Zabiegał o koncesję, ponosił koszty i ostatecznie odstąpił ją Wydziałowi Krajowemu dla dobra uzdrowiska, kraju i publiczności. Wspominano również zasługi namiestnika Andrzeja Potockiego, marszałka krajowego Stanisława Badeniego, inżyniera Łukawskiego oraz wielu robotników, bez których cała inwestycja nie mogłaby powstać.


Rok 1911 był więc dla Krynicy czymś więcej niż sezonem nowych udogodnień. Był momentem, w którym uzdrowisko zaczęło działać jak nowoczesny organizm. Źródło dawało więcej wody. Łazienki mogły obsłużyć więcej kąpieli. Elektryczność dodawała blasku najważniejszym miejscom. Kanalizacja i regulacja potoku zapowiadały porządek sanitarny. Nowe drogi i mosty poprawiały komunikację. Kolej otwierała miejscowość na znacznie szerszy świat.
Krynica wchodziła w XX wiek nie tylko jako słynny zdrój, ale jako nowoczesny kurort, który rozumiał, że powodzenie uzdrowiska zależy od wielu rzeczy naraz: od jakości wody, sprawności zabiegów, wygody podróży, bezpieczeństwa, czystości, architektury i pierwszego wrażenia. Fotografia ostatniego odjazdu poczty osobowej do Nowego Sącza staje się w tym kontekście czymś więcej niż ilustracją. To symbol chwili, gdy stara Krynica dyliżansów ustępowała miejsca Krynicy kolei, elektryczności, kanalizacji i wielkich ambicji.
Źródło:
Nasze Zdroje. R. 2, 1911, nr 4

Dodaj komentarz