Latem 1954 roku czytelnicy „Trybuny Ludu” mogli zobaczyć niezwykłą mapę Polski. Na jednej stronie gazety przedstawiono dziesiątki fabryk, hut, cementowni, kopalń, elektrowni i nowych osiedli mieszkaniowych. Towarzyszył jej wymowny tytuł: „Naród przekształca oblicze swego kraju”.
Nie była to zwykła ilustracja. Mapa miała przekonać odbiorców, że Polska Ludowa w ciągu zaledwie dziesięciu lat dokonała cywilizacyjnego skoku, którego nie udało się osiągnąć przez całe dwudziestolecie międzywojenne.

Polska na budowie
Publikacja ukazała się w czasie realizacji planu sześcioletniego, jednego z największych przedsięwzięć gospodarczych w historii PRL. Władze stawiały wtedy na rozwój ciężkiego przemysłu, budowę nowych zakładów i elektryfikację kraju.
Na mapie zaznaczono niemal wszystkie sztandarowe inwestycje pierwszej dekady Polski Ludowej. Wśród nich znalazły się m.in.:
- Nowa Huta pod Krakowem,
- Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu,
- Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie
- Zakłady Azotowe w Kędzierzynie,
- liczne cementownie i elektrownie,
- nowe kopalnie węgla,
- fabryki maszyn i zakłady włókiennicze.
Każdy region kraju otrzymał własny zestaw symboli przedstawiających fabryki, kominy, traktory czy kombajny. Mapa przypominała bardziej katalog sukcesów niż dokument geograficzny.
Statystyki miały przemawiać same
Autorzy publikacji sięgnęli po liczby, które miały działać na wyobraźnię czytelników. Według zamieszczonych danych produkcja przemysłowa w Polsce Ludowej była już czterokrotnie większa niż przed wojną, a w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrosła pięciokrotnie. Produkcja nawozów sztucznych miała być niemal trzykrotnie wyższa niż w 1938 roku, a liczba traktorów i kombajnów wzrosła wielokrotnie. Podkreślano także rozwój energetyki. W 1938 roku na jednego mieszkańca przypadało 106 kWh energii elektrycznej rocznie, podczas gdy w 1953 roku było to już 510 kWh. W podobny sposób przedstawiano wzrost produkcji stali, cementu, tkanin czy wyrobów chemicznych.
Dlaczego porównywano wszystko z 1938 rokiem?
Nie był to przypadek. Rok 1938 był ostatnim pełnym rokiem pokoju przed wybuchem II wojny światowej. Dla władz PRL stanowił wygodny punkt odniesienia. Pokazując różnicę między 1938 a 1954 rokiem, można było podkreślać skalę zmian, a jednocześnie przeciwstawiać „Polskę Ludową” państwu przedwojennemu.
W artykule przypominano, że przed wojną w kraju było zaledwie 30 szkół rolniczych, a produkcja stali czy maszyn pozostawała na znacznie niższym poziomie. W ten sposób budowano obraz II Rzeczypospolitej jako państwa zacofanego, które dopiero nowa władza miała wyprowadzić na drogę nowoczesności.
Nie tylko fabryki
Co ciekawe, mapa nie ograniczała się wyłącznie do przemysłu. Autorzy chwalili się również rozwojem szkolnictwa, służby zdrowia i kultury. Informowano o wzroście liczby szkół, studentów, bibliotek i domów kultury. Podkreślano rozwój opieki lekarskiej oraz budowę nowych mieszkań. W tekście można przeczytać, że od zakończenia wojny odbudowano i wybudowano około 1,5 miliona izb mieszkalnych, a każdego dnia oddawano do użytku kolejne setki mieszkań. Takie zestawienie miało pokazać, że rozwój gospodarczy przekłada się bezpośrednio na poprawę życia zwykłych obywateli.
Między propagandą a rzeczywistością
Dziś podobne publikacje czyta się inaczej niż siedemdziesiąt lat temu. Nie ulega wątpliwości, że po wojnie Polska rzeczywiście przechodziła gwałtowną industrializację. Powstały nowe zakłady, rozbudowano energetykę, odbudowano zniszczone miasta i rozwinięto szkolnictwo. Jednocześnie mapa całkowicie pomijała koszty tych przemian. Nie wspominano o niedoborach towarów, problemach mieszkaniowych, niskim poziomie życia wielu rodzin czy politycznych represjach charakterystycznych dla okresu stalinowskiego. W efekcie powstał obraz kraju, który dzięki „mądrej polityce partii” rozwija się bez przeszkód i nie zna żadnych problemów.
Źródło: „Trybuna Ludu”, 1954, R. 7, nr 202, s. 10.

Dodaj komentarz