Dumny drapieżnik z francuskiej stoczni. Jak 97 lat temu rodziła się polska flota podwodna

Budowa nowoczesnej floty wojennej w odrodzonej Rzeczypospolitej była zadaniem niezwykle karkołomnym. Państwo, które po ponad wieku niewoli odzyskało upragniony dostęp do Bałtyku, dysponowało początkowo jedynie skromnym pasem wybrzeża i kilkoma wysłużonymi jednostkami rzecznymi oraz poniemieckimi torpedowcami. Kluczowym momentem, który na zawsze zmienił oblicze polskiej obronności na morzu, okazał się mały program morski z 1926 roku. To w jego ramach narodziła się legenda polskiej broni podwodnej – ORP „Wilk”.

Narodziny w cieniu sojuszu z Paryżem

Decyzja o powierzeniu budowy pierwszych polskich okrętów podwodnych stoczniom francuskim była bezpośrednią konsekwencją ówczesnej sytuacji geopolitycznej i podpisanych umów wojskowych pomiędzy Warszawą a Paryżem. Francja zaoferowała Rzeczypospolitej dogodne kredyty celowe, co przy ówczesnych trudnościach budżetowych kraju było argumentem decydującym. Szczegóły tych skomplikowanych negocjacji polityczno-gospodarczych oraz uwarunkowania geopolityczne tamtych lat szczegółowo opisuje portal Niepodległa.

Zamówienie objęło trzy bliźniacze podwodne stawiacze min, które później utworzyły słynny typ Wilk (oprócz okrętu wiodącego były to ORP „Ryś” oraz ORP „Żbik”). Choć poszczególne elementy konstrukcyjne powstawały w różnych zakładach, to właśnie stocznia Chantiers et Ateliers Augustin Normand we francuskim Hawrze (Le Havre) stała się miejscem, gdzie narodził się pierwszy z nich.

Wodowanie „Wilka” – 12 kwietnia 1929 roku

Dzień, w którym „Wilk” spłynął do morza

Uroczyste wodowanie kadłuba odbyło się 12 kwietnia 1929 roku. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w kraju, stanowiąc namacalny dowód na to, że Polska poważnie myśli o zabezpieczeniu swoich interesów na Bałtyku. Ranga uroczystości była niezwykle wysoka – matką chrzestną jednostki została Helena Chłapowska, żona polskiego ambasadora we Francji, Alfreda Chłapowskiego.

Konstrukcja, która tego dnia spłynęła po pochylni w Hawrze, była na ówczesne standardy nowoczesnym i uniwersalnym instrumentem walki. „Wilk” został zaprojektowany jako podwodny stawiacz min średniej wielkości o wyporności nawodnej 980 ton i podwodnej rzędu 1248 ton. Pełną specyfikację inżynieryjną, parametry silników Diesla oraz układów elektrycznych, a także szczegółowy wykaz uzbrojenia torpedowo-minowego gromadzi serwis Kampania Wrześniowa 1939.pl. Jednostka mogła zabrać na pokład aż 38 lub 40 min morskich, co predestynowało ją do realizowania zadań o charakterze wybitnie defensywnym i blokadowym.

Trudny proces wyposażania i spór o pierwszeństwo

Samo spuszczenie kadłuba na wodę w kwietniu 1929 roku nie oznaczało jednak natychmiastowego wejścia do służby. Prace wykończeniowe, montaż skomplikowanych instalacji wewnętrznych oraz próby morskie trwały ponad dwa lata. Co ciekawe, w historii polskiej marynarki do dziś istnieje drobny spór metodologiczny o to, który z okrętów podwodnych uznać za ten „pierwszy”.

„Wilk” jako pierwszy opuścił halę montażową i dotknął lustra wody. Jednak to bliźniaczy ORP „Ryś”, budowany w Nantes, szybciej przeszedł pomyślnie wszystkie odbiory techniczne. W efekcie to na „Rysiu” podniesiono polską banderę wojenną o niespełna trzy miesiące wcześniej niż na „Wilku” (sierpień kontra październik 1931 roku).

Od Zatoki Gdańskiej po Morze Północne

Prawdziwym sprawdzianem dla dojrzałości konstrukcji z Hawru był wrzesień 1939 roku. Wykonując zadania w ramach planu Worek, ORP „Wilk” operował w warunkach absolutnej dominacji niemieckiego lotnictwa i floty nawodnej. Pomimo permanentnego zagrożenia i odniesionych uszkodzeń, załodze dowodzonej przez kpt. mar. Bogusława Krawczyka udało się dokonać czynu bezprecedensowego – brawurowo przedrzeć się przez kontrolowane przez wroga Cieśniny Duńskie i dotrzeć do wybrzeży Wielkiej Brytanii.

Dalsze, skomplikowane i dramatyczne losy wojenne jednostki, w tym jej patrole na Morzu Północnym, spadek morale wycieńczonej załogi oraz powojenny powrót do kraju i ostateczne złomowanie w 1954 roku, drobiazgowo opisuje w swoim kalendarium historycznym Pressmania. Do dziś pamięć o tej jednostce pozostaje jednym z fundamentów tradycji polskich sił podwodnych, a nieliczne zachowane artefakty z jej pokładu stanowią cenne obiekty muzealne.

Źródło fotografii:

Express Poranny. R. 8, 1929, nr 105

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *