„Kat Pawiaka” bez maski. Nowe ustalenia o Franzu Bürklu

W publikacjach poświęconych Gestapo oraz akcjom likwidacyjnym Armii Krajowej od lat funkcjonuje fotografia, która rzekomo przedstawia Franza Bürkla – jednego z najbardziej brutalnych strażników Pawiaka. Jak wskazują jednak Mateusz Dallali i Wojciech Königsberg, wizerunek ten był błędnie identyfikowany. Osoba oznaczona na znanym zdjęciu krzyżykiem nie była w rzeczywistości Bürklem, lecz innym funkcjonariuszem Gestapo. W miejsce powielanej przez lata pomyłki badacze przedstawiają prawdziwy wizerunek „Kata Pawiaka” oraz jego biografię.


Od ślusarza do funkcjonariusza SS

Franz Bürkl urodził się 16 sierpnia 1911 roku w Ebelsbergu (obecnie dzielnicy Linzu) jako syn ślusarza Franza Bürkla i Christine Gamper. Sam również zdobył zawód ślusarza. Przed wybuchem wojny mieszkał w Monachium przy Schyrenstraße 12. W 1939 roku poślubił Mathilde Brückner, pracownicę biurową. Oboje byli zaangażowanymi zwolennikami ideologii nazistowskiej i wystąpili z Kościoła rzymskokatolickiego. Mieli jedno dziecko.

Jego droga do aparatu terroru III Rzeszy była typowa dla wielu funkcjonariuszy tego systemu. Już w 1928 roku wstąpił do Hitlerjugend, dwa lata później do SA, a w grudniu 1930 roku został członkiem NSDAP. W 1933 roku znalazł się w szeregach SS. W latach 1934–1938 służył w SS-Verfügungstruppe (późniejszej Waffen-SS), po czym – na własny wniosek – przeszedł do Gestapo. Pełnił służbę jako strażnik w areszcie śledczym monachijskiej placówki policji politycznej, mieszczącej się w dawnym Pałacu Wittelsbachów.

Za swoją aktywność w strukturach nazistowskich został odznaczony m.in. brązową odznaką SA-Wehrabzeichen oraz odznaką honorową Hitlerjugend. Jako członek NSDAP sprzed 30 stycznia 1933 roku miał prawo nosić tzw. Ehrenwinkel der Alten Kämpfer – oznaczenie „starych bojowników”.

Franz Bürkl

Pawiak i narastająca brutalność

22 września 1941 roku Bürkl został przeniesiony do Warszawy i objął funkcję strażnika w więzieniu śledczym Gestapo przy ul. Dzielnej 24/26, znanym jako Pawiak. W krótkim czasie zasłynął jako jeden z najbardziej bezwzględnych funkcjonariuszy. Był jednym z najwyższych rangą strażników w tym miejscu i wywierał wpływ na innych Niemców pełniących służbę.

Z relacji wynika, że jako jeden z pierwszych zaczął dopuszczać się jawnych zabójstw więźniów na terenie aresztu. Analiza tych zbrodni wskazuje, że nie zawsze były one efektem wyłącznie indywidualnego sadyzmu. Część egzekucji mogła mieć charakter celowy – Bürkl wykonywał zadania polegające na fizycznej likwidacji wskazanych więźniów, których nie planowano ani zwalniać, ani deportować do obozów koncentracyjnych.

Jego brutalność potęgowało uzależnienie od morfiny. Do znęcania się nad więźniami wykorzystywał również psa – owczarka niemieckiego o imieniu Kastor, którego szczuł na ofiary. Wieści o jego działaniach szybko rozeszły się po Warszawie.

O jego postępowaniu informowani byli również przełożeni. SS-Hauptsturmführer Alfred Spilker przekazał szczegóły działalności Bürkla komendantowi Policji Bezpieczeństwa i SD na Dystrykt Warszawski, SS-Obersturmbannführerowi Ludwigowi Hahnowi. Mimo to nie podjęto wobec niego żadnych działań dyscyplinujących.

W 1943 roku Bürkl brał udział w tłumieniu powstania w getcie warszawskim, uczestnicząc w działaniach prowadzonych przez funkcjonariuszy Sicherheitspolizei.


Wyrok i likwidacja

Decyzja o likwidacji Bürkla zapadła w dowództwie Armii Krajowej dopiero po blisko dwóch latach jego działalności. Informacje o jego miejscu pobytu i codziennych trasach zdobył m.in. zespół wywiadowczy Referatu 998 Oddziału II Komendy Głównej AK.

W ramach przygotowań udało się także zdobyć jego fotografię. W tym celu wykorzystano konspiracyjną kawiarnię „Flis” przy ul. Kruczej 46, prowadzoną przez Jana Orszę-Łukasiewicza. Bürkl został tam zwabiony, a zdjęcie wykonano ukrytą kamerą.

Do akcji doszło 7 września 1943 roku przy ul. Litewskiej w Warszawie. Funkcjonariusz został zastrzelony przez żołnierzy oddziału „Agat” Kedywu AK, którym dowodził Jerzy Zborowski „Jeremi”. Podczas akcji obecna była jego żona, jednak żołnierze nie podjęli wobec niej działań. Zabrano dokumenty Bürkla oraz jego charakterystyczną szpicrutę.


Odwet i pamięć

Już dzień po zamachu niemieckie władze okupacyjne przeprowadziły represje. 8 września 1943 roku Gestapo nakazało rozstrzelanie 36 więźniów Pawiaka w odwecie za śmierć funkcjonariusza.

Bürkl został pochowany na tzw. Heldenfriedhof – cmentarzu wojennym wydzielonym na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Podczas ekshumacji przeprowadzonych na początku lat 90. jego szczątków nie odnaleziono, co uniemożliwiło ich przeniesienie na niemiecki cmentarz wojenny w Joachimowie-Mogiłach. Mimo to jego nazwisko widnieje na jednej z tablic tej nekropolii.

Tekst zmieniony, został opublikowany dzięki uprzejmości p. Wojciecha Königsberga, autora bloga „Wokół Ponurego”.

https://wokol-ponurego.blogspot.com/2026/04/mateusz-dallali-wojciech-konigsberg.html

Pan Wojciech usilnie wydaje książki o Armii Krajowej. Na ten cel zbiera fundusze na portalu zrzutka.pl

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze wpisy