Ciszę ruin dawnego getta warszawskiego po wojnie przerywał tylko od czasu do czasu przejeżdżający tramwaj. Wśród morza zniszczeń, gdzie jeszcze niedawno tętniło życie jednej z największych dzielnic żydowskich w Europie, zaczęły pojawiać się pierwsze znaki pamięci. To właśnie tu, na gruzach, w miejscu walki i śmierci tysięcy ludzi, stanęły dwa pomniki – skromniejszy z 1946 roku i monumentalny z 1948. Razem tworzą opowieść o pamięci, żałobie i próbie nadania sensu tragedii.
Pierwszy znak pamięci – Mały Pomnik (1946)
Pierwsze upamiętnienie miało charakter niemal prowizoryczny, choć jego symbolika była głęboko przemyślana. Odsłonięty 16 kwietnia 1946 roku pomnik autorstwa Leona Marka Suzina miał formę okręgu przypominającego właz do kanału. Nie był to przypadek – właśnie kanały stały się jedną z dróg ucieczki powstańców z getta.
Na tablicy umieszczono napisy w języku polskim, hebrajskim i jidysz. Był to ważny gest – pomnik mówił jednocześnie do kilku wspólnot pamięci. Upamiętniał tych, którzy zginęli „w walce o godność i wolność”, podkreślając, że powstanie nie było jedynie aktem rozpaczy, lecz świadomym oporem wobec zagłady.
Monument na ruinach – Duży Pomnik (1948)
Dwa lata później, 19 kwietnia 1948 roku, w piątą rocznicę wybuchu powstania, odsłonięto monumentalny Pomnik Bohaterów Getta. Jego twórcą był rzeźbiarz Natan Rapoport, współpracujący ponownie z architektem Leonem Markiem Suzinem.
Już współcześni podkreślali, że jest to jedno z pierwszych powojennych dzieł w Warszawie, które można uznać za pełnoprawne osiągnięcie artystyczne. Pomnik nie tylko upamiętniał – próbował także nadać formę doświadczeniu, które wymykało się dotychczasowym środkom wyrazu. Monument wykonano z szaro-czarnego labradorytu. Materiał ten niesie ze sobą dodatkową, niemal symboliczną historię – kamień sprowadzono do Warszawy jeszcze w czasie okupacji na zlecenie Alberta Speera z przeznaczeniem na monumentalne realizacje III Rzeszy. Ostatecznie posłużył do upamiętnienia jej ofiar.

Dwie strony tej samej historii
Pomnik Rapoporta nie jest jednorodną kompozycją. Jego siła polega na kontraście dwóch przeciwstawnych przedstawień. Od strony zachodniej znajduje się płaskorzeźba „Walka”. To dynamiczna scena zbrojnego oporu – mężczyźni, kobiety i dzieci z bronią i butelkami zapalającymi. W centrum stoi Mordechaj Anielewicz, przywódca Żydowskiej Organizacji Bojowej. Postacie zdają się wychodzić z kamienia – od płaskiego reliefu po niemal pełną rzeźbę – co nadaje scenie dramatyzmu i ruchu.
Zupełnie inny charakter ma strona wschodnia – „Pochód na zagładę”. Tutaj nie ma walki. Jest milczenie, cierpienie i bezradność. Postacie prowadzone na śmierć tworzą procesję, w której jednostkowe losy stapiają się w zbiorowe doświadczenie zagłady. To zestawienie nie jest przypadkowe. Pomnik nie opowiada jednej historii, lecz dwie: o oporze i o zagładzie. O heroizmie i o bezsilności. Dopiero razem tworzą pełny obraz losu warszawskiego getta.
Forma i znaczenie
Bryła pomnika, surowa i monumentalna, przywodzi na myśl mur lub ścianę – często interpretowaną jako nawiązanie do Ściana Płaczu. Nie jest to jednak dosłowne odwzorowanie, lecz raczej symboliczne odwołanie do miejsca pamięci i żałoby.
Jak zauważano już w 1948 roku na łamach pisma „Architektura”, siła tego dzieła tkwi nie tylko w jego temacie, ale i w formie. Rzeźba nie została „nałożona” na architekturę – wyrasta z niej. Bryła i relief tworzą jedność, a nachylone płaszczyzny i zróżnicowanie faktur nadają całości ekspresję, która wykracza poza tradycyjne rozwiązania pomnikowe.
Źródło:

Dodaj komentarz