Wiosną 1933 roku na łamy prasy trafiła sprawa, która poruszyła opinię publiczną Lubelszczyzny. Na plebanii w Zakrzówku padły strzały, a ich celem był miejscowy proboszcz – ks. dr Jan Skwara. Sprawa, opisana szeroko przez „Express Lubelski”, znalazła swój finał przed sądem okręgowym.

„Dał doń kilka strzałów”
Jak relacjonował „Express Lubelski” (nr 145 z 25 maja 1933 r.), dramat miał swoje źródło w konflikcie osobistym, który z czasem przerodził się w tragedię. Kościelnym w parafii Zakrzówek był Paweł Kaźmierak. W wyniku narastających nieporozumień z żoną postanowił porzucić posadę i wyjechać do Lublina. Decyzja ta – jak podkreślano – zapadła mimo prób odwiedzenia go od tego kroku przez proboszcza.
Po pewnym czasie Kaźmierak wrócił do Zakrzówka. Pogodził się z żoną i chciał odzyskać dawną funkcję. Było to jednak niemożliwe – stanowisko było już obsadzone. Co więcej, ks. Skwara poinformował go, że musi opuścić mieszkanie przeznaczone dla nowego kościelnego. Sprawa trafiła do sądu jako eksmisja.
Moment przełomowy nastąpił, gdy Kaźmierak otrzymał zawiadomienie o rozprawie. Jak relacjonowała gazeta, wpadł w „silne podniecenie nerwowe”. Uzbrojony w rewolwer udał się na spotkanie z proboszczem. Gdy go zobaczył – oddał kilka strzałów. Kapłan został ciężko ranny. Tylko natychmiastowa pomoc uratowała mu życie.
Proces w Kraśniku
Sprawa szybko trafiła na wokandę. Rozpatrywał ją lubelski sąd okręgowy podczas sesji wyjazdowej w Kraśniku. Oskarżony tłumaczył swoje działanie stanem psychicznym – mówił o silnej depresji i nietrzeźwości w chwili zdarzenia. Sąd nie miał jednak wątpliwości. Zapadł wyrok: trzy lata więzienia.
Kim był ks. Jan Skwara?
Postać proboszcza, który cudem przeżył zamach, nie była w regionie anonimowa. Wręcz przeciwnie – ks. dr Jan Skwara należał do duchownych o bogatym dorobku i dużym doświadczeniu. Urodzony 3 sierpnia 1869 roku w Białej pod Radzyniem Podlaskim, wyświęcony w 1894 roku, był doktorem prawa kanonicznego. Już na początku swojej drogi kapłańskiej pełnił funkcję wikariusza w Lublinie, a później związał się z regionem puławskim.
Był m.in.:
– dziekanem dekanatu nowoaleksandryjskiego (puławskiego),
– nauczycielem religii w progimnazjum żeńskim w Puławach,
– administratorem i proboszczem parafii w Chodlu,
– a od 1919 roku – proboszczem w Wilkowie.
Okres jego pracy w Wilkowie, trwający ponad dekadę, przypadał na trudny czas odbudowy życia religijnego i społecznego po odzyskaniu niepodległości. W źródłach podkreślany jest jako duchowny aktywny społecznie i zaangażowany. Na początku 1930 roku, decyzją biskupa Marian Fulman, został przeniesiony do parafii w Zakrzówku – właśnie tej, w której trzy lata później doszło do dramatycznych wydarzeń. Co ciekawe, już w tym samym 1933 roku ks. Skwara przeszedł na emeryturę i zamieszkał w Lublinie jako rezydent. Można przypuszczać, że dramatyczne wydarzenia z Zakrzówka mogły mieć wpływ na tę decyzję, choć źródła nie mówią tego wprost. Zmarł w 1948 roku i został pochowany na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie.
Źródło:
Express Lubelski, 1933 nr 145.
Dziękuję za dodatkowe informacje Archiwum Społeczne Ziemi Zakrzowieckiej

Dodaj komentarz