Straszliwa katastrofa kolejowa pod Garwolinem. Tragiczne zderzenie pociągów w 1931 roku

W nocy z końca maja 1931 roku na jednej z tras kolejowych II Rzeczypospolitej – linii łączącej Lublin z Warszawą – doszło do dramatycznej katastrofy, która wstrząsnęła opinią publiczną. W pobliżu Garwolina, zaledwie kilka kilometrów od stacji, zderzyły się dwa składy jadące naprzeciw siebie. Skutki były tragiczne: cztery osoby zginęły, a pięć zostało ciężko rannych.

Nocny dramat na torach

Do wypadku doszło około godziny trzeciej nad ranem. Od strony Warszawy w kierunku Dęblina poruszał się pociąg towarowo-pośpieszny. Po minięciu stacji Pilawa skład nabrał prędkości i zmierzał w stronę Garwolina.

W tym samym czasie z przeciwnego kierunku – od strony Dęblina – na tor wyjechała lokomotywa jadąca do Warszawy. Jak wynika z relacji prasowych, dyżurny ruchu na stacji Garwolin nie zatrzymał jej w porę.

W efekcie na jednym torze znalazły się dwa pojazdy pędzące ku sobie z ogromną prędkością.

Zderzenie z pełną siłą

Katastrofa była nieunikniona. Na drugim kilometrze od Garwolina, w kierunku Pilawy, doszło do czołowego zderzenia. Lokomotywy uderzyły w siebie z ogromną siłą, a wagony uległy całkowitemu zniszczeniu. Świadkowie i relacje prasowe podkreślały dramatyzm sytuacji: huk miażdżonego metalu mieszał się z krzykami rannych. Na torach zalegały zniszczone wagony, a miejsce katastrofy szybko zamieniło się w scenę chaosu i tragedii.

Bilans ofiar

Bilans wypadku okazał się tragiczny. Na miejscu zginęły cztery osoby:

  • Wacław Karolak – pracownik warszawskiej firmy Haberbusch i Schiele,
  • Stefan Nielowski – szeregowiec z Dęblina,
  • Albin Jankowski – robotnik warsztatów kolejowych Warszawa–Praga,
  • Aleksander Skrzypczyński – robotnik tych samych warsztatów.

Pięć kolejnych osób zostało ciężko rannych. Wśród nich byli pracownicy kolei oraz wojskowi, co pokazuje, jak różnorodne środowiska podróżowały ówczesnymi pociągami.

Na miejsce katastrofy szybko skierowano pociąg ratunkowy. Rozpoczęto wydobywanie rannych i ciał ofiar spod zniszczonych wagonów. Wkrótce pojawili się również przedstawiciele władz kolejowych oraz organów śledczych. Sprawa od początku miała poważny charakter – podejrzewano błąd ludzki. Dyżurny ruchu stacji Garwolin, Antoni Gąsiorowski, został aresztowany jako osoba odpowiedzialna za dopuszczenie do tragedii.

Źródło:

Ziemia Lubelska 1931, R. 27, nr 149

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze wpisy