Sekciarze-nudyści na Wołyniu

Międzywojenna prasa lokalna i ogólnopolska chętnie opisywała zjawiska religijne, które odbiegały od powszechnie przyjętych norm. Szczególnie podatnym gruntem dla takich relacji był Wołyń — region pograniczny, wielowyznaniowy, dotknięty biedą, napięciami społecznymi i słabą infrastrukturą instytucjonalną. W takich warunkach łatwiej rodziły się ruchy religijne o charakterze charyzmatycznym, a czasem także sekciarskim.

Jednym z najbardziej sensacyjnych przykładów były doniesienia o tzw. „ewangelistach tańczących”, których praktyki opisywano jako skandaliczne i naruszające obowiązujące normy moralne.

Wołyń jako przestrzeń religijnych eksperymentów

Relacje prasowe wskazywały na szybkie namnażanie się niewielkich wspólnot religijnych wśród ludności prawosławnej. Sekty powstawały często spontanicznie i po krótkim czasie dzieliły się na kolejne grupy, tworząc mozaikę lokalnych ruchów o różnej doktrynie i praktykach.

Autorzy artykułów tłumaczyli popularność tych środowisk m.in.: trudnymi warunkami ekonomicznymi, niskim poziomem edukacji na wsi, charyzmatyczną działalnością samozwańczych proroków i napięciami społecznymi oraz poczuciem marginalizacji.

Prasa podkreślała również konflikty pomiędzy poszczególnymi grupami, które wzajemnie oskarżały się o herezję i prowadziły ostrą polemikę religijną.

„Ewangeliści tańczący” – modlitwa, taniec i erotyczna symbolika

Największe emocje budziły doniesienia z okolic Równego, gdzie miała działać grupa określana mianem „ewangelistów tańczących”. Spotkania odbywały się w prywatnych domach i miały charakter modlitewnych zgromadzeń kończących się wspólnym tańcem.

Relacje prasowe sugerowały, że sposób wykonywania tańców oraz ich symbolika posiadały podtekst erotyczny, co w oczach obserwatorów czyniło praktyki szczególnie kontrowersyjnymi. Trzeba jednak pamiętać, że opisy te powstawały w atmosferze sensacyjności i mogły być częściowo wyolbrzymione przez autorów.

Prorok z siedmioma żonami

Jeszcze bardziej sensacyjne były informacje z powiatu zdolbunowskiego, gdzie pojawił się samozwańczy prorok Teodor Mornicki. Według relacji miał on głosić hasło „Precz ze wstydem”, agitować za wielożeństwem i dawać przykład własnym życiem — podróżując z kilkoma żonami i poszukując kolejnych 5 kandydatek.

Opisywano również praktyki rytualne, w których prorok występował nago, a uczestnicy mieli wykonywać gesty symbolicznego oddania i braterstwa. Tego typu relacje wpisywały się w popularny w prasie międzywojennej nurt przedstawiania ruchów religijnych jako zagrożenia dla porządku społecznego.

Reakcja społeczności

Z doniesień wynika, że działalność proroka wywołała silny sprzeciw lokalnej ludności. Jedno ze zgromadzeń miało zakończyć się wtargnięciem mieszkańców do domu, w którym odbywał się obrzęd, i pobiciem lidera ruchu.

Po tych wydarzeniach prorok miał przenieść się do innej miejscowości i kontynuować działalność w konspiracji, dopuszczając do obrzędów jedynie wtajemniczonych wyznawców.

Źródło:

Express Lubelski i Wołyński, 1933, nr 349

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze wpisy