W pierwszej połowie lat 20. XX wieku radio w Polsce wciąż było nowinką. Kojarzono je głównie z rozrywką: koncertem, audycją wokalną, śpiewem. Telefon i telegraf pozostawały podstawowymi narzędziami komunikacji. A jednak już wtedy pojawiały się głosy, że nadchodzi moment, w którym radio zacznie obejmować coraz większy obszar codziennych potrzeb – i stanie się nie tylko ciekawostką techniczną, lecz fundamentem nowoczesności.

Taką wizję roztaczał artykuł prasowy poświęcony działalności Polskiemu Towarzystwu Radiotechnicznemu (P.T.R.) – jednej z najważniejszych firm, które w II Rzeczypospolitej budowały zręby krajowego przemysłu radiowego.
Spółka zrodzona z połączenia doświadczeń
P.T.R. powstało w 1922 roku z połączenia dwóch wcześniejszych przedsiębiorstw: Farad i Radjopol. Nowa spółka od początku była pomyślana jako duży, nowoczesny organizm produkcyjny, zdolny nie tylko montować aparaty, ale projektować i wytwarzać pełne zaplecze techniczne radia.
Firma dysponowała: fabryką mechaniczną na warszawskiej Woli, właściwą fabryką radiotechniczną na Mokotowie, dwoma sklepami firmowymi w Hotelu Europejskim. Zatrudniała około 20 inżynierów i 250 robotników – co jak na realia młodego państwa było skalą imponującą. Co istotne, podkreślano przewagę polskiego kapitału, przy jednoczesnym utrzymywaniu żywych kontaktów z dużymi firmami zagranicznymi, które udostępniały swoje patenty na wyłączność na teren Polski.




Trzy filary produkcji: od wojska po domowe radio
Produkcja P.T.R. obejmowała trzy zasadnicze działy:
- Dział mechaniczny na Woli – wytwarzający wózki i podwozia do wojskowych radiostacji polowych.
- Fabryka na Mokotowie – produkująca radioaparaty oraz kompletne stacje nadawczo-odbiorcze.
- Wytwórnia lamp katodowych – elementu kluczowego dla jakości odbioru i nadawania.
W artykule wyraźnie podkreślano, że wyroby P.T.R. nie ustępują najlepszym produktom zagranicznym. Szczególną dumą były właśnie lampy katodowe, które miały z powodzeniem konkurować z renomowanymi markami europejskimi.
P.T.R. i rozwój infrastruktury Polskiego Radia
Firma nie ograniczała się do produkcji odbiorników. P.T.R. brało udział w instalowaniu infrastruktury nadawczej Polskiego Radia, dostarczając i montując elementy stacji nadawczych. To ważny, często pomijany wątek: rozwój radia jako medium był możliwy tylko dzięki istnieniu zaplecza technicznego, które potrafiło takie stacje zbudować, uruchomić i utrzymać.
W prasie pokazywano fragmenty stacji nadawczej zainstalowanej przez P.T.R., co miało unaocznić czytelnikom skalę i nowoczesność przedsięwzięcia.
Radio wchodzi do domu
Równolegle firma produkowała eleganckie, drewniane radioodbiorniki przeznaczone do użytku domowego. Sprzedawano je m.in. w reprezentacyjnym sklepie w Hotelu Europejskim. Radio powoli przestawało być eksperymentem technicznym – stawało się elementem wyposażenia mieszkania, symbolem nowoczesności i kontaktu ze światem.
W ówczesnej narracji prasowej pojawia się charakterystyczna myśl: dziś radio służy rozrywce, ale już wkrótce może przejąć obszary, które dotąd należały do telefonu i telegrafu. To niezwykle trafna prognoza, jeśli spojrzymy na późniejszy rozwój komunikacji bezprzewodowej.
Źródło:
Ilustracja, R. 3, 1926, nr 33 (110).

Dodaj komentarz