
Polaków spotykano wówczas w wielu miastach Dalekiego Wschodu: w Hongkongu, Singapurze, Qingdao (Cindao), Makau oraz w Czycie. Kilka osób mieszkało w Pekinie, kilkanaście w Tiencinie, a kilkadziesiąt w Szanghaju. Najlepiej zorganizowane były kolonie polskie w Tiencinie i Szanghaju, gdzie istniały instytucje o charakterze kulturalno-oświatowym, domy polskie oraz biblioteki.
Kilku Polaków przebywało również w Mongolii. Byli to ludzie, którzy – mimo wieloletniego pobytu na obczyźnie – nie tracili nadziei na powrót do ojczyzny.
Najliczniejsza grupa Polaków zamieszkiwała północną Mandżurię, szczególnie tereny związane z funkcjonowaniem Kolei Wschodniochińskiej. W 1920 roku liczba Polaków w tym regionie sięgała około pięciu tysięcy osób. Skupiali się oni wokół kościoła i Gospody Polskiej, a istotną rolę w życiu wspólnoty odgrywała Rada Opiekuńcza działająca w Harbinie.
Społeczność ta dzieliła się wyraźnie na dwie grupy. Pierwszą – liczebnie mniejszą – stanowili ludzie zamożniejsi i lepiej wykształceni: kupcy, przemysłowcy, pracownicy zagranicznych fabryk, banków i firm. Drugą tworzył element napływowy, który trafił do Chin w latach I wojny światowej, a zwłaszcza po wybuchu rewolucji rosyjskiej. Do tej grupy dołączyło ponad sto rodzin chłopskich z Białorusi oraz z ziemi mohylewskiej i podolskiej, wcześniej osiadłych na roli w obwodzie nadamurskim.
Ludzie ci, mimo wielu lat spędzonych nad Amurem, zachowali wiarę katolicką, a starsze pokolenie posługiwało się językiem polskim w stopniu bardzo dobrym. Polskość była dla nich nierozerwalnie związana z katolicyzmem. Ograbieni przez bolszewików, żyli w skrajnym ubóstwie, marząc o powrocie do pracy na roli. Wielu z nich decydowało się także na emigrację zarobkową do Francji, Australii, Brazylii czy Argentyny.
Stała kolonia polska w Szanghaju posiadała rozbudowane struktury społeczne: działał tam związek o celach ratowniczych i kulturalnych, komitet rodzicielski gimnazjum polskiego im. Henryka Sienkiewicza oraz szkoły powszechnej im. św. Wincentego a Paulo, towarzystwo dobroczynne, Konferencja Pań, towarzystwo popierania chóru kościelnego oraz bursa dla sierot.
Na niemal każdej, nawet najmniejszej stacji kolejowej w Mandżurii można było spotkać przynajmniej jednego Polaka. W samym Harbinie trudno było znaleźć poważniejsze przedsiębiorstwo, które nie zatrudniałoby Polaków – nierzadko na stanowiskach kierowniczych. Na stacji w Aszychce funkcjonowała nawet polska cukiernia.
W Harbinie, obok gimnazjum, istniały dwie szkoły początkowe. Gimnazjum liczyło ponad stu uczniów, a szkoły powszechne kształciły łącznie przeszło sto pięćdziesięcioro dzieci. Szkoła początkowa w Aszychce prowadziła bezpłatne nauczanie dla około trzydziestu uczniów. Przy gimnazjum działały także drużyny harcerskie, skupiające około stu ćwiczących chłopców i dziewcząt.
W Harbinie ukazywał się również dobrze redagowany „Tygodnik Polski”, wydawany w nakładzie około 1100 egzemplarzy, który pełnił ważną rolę informacyjną i integracyjną dla tamtejszej Polonii.
W życiu społecznym kolonii polskiej decydującą rolę odgrywali duchowni, skupiający wokół siebie zarówno działalność religijną, jak i znaczną część inicjatyw oświatowych i charytatywnych.
Źródło:

Dodaj komentarz