Kalwaria Zebrzydowska na początku XX wieku

Na początku XX wieku Kalwaria Zebrzydowska była jednym z tych miejsc, w których historia, religia i krajobraz tworzyły spójną, niemal teatralną całość. Zanim jeszcze dotarło się do samego sanktuarium, podróż – zwłaszcza koleją – miała znaczenie niemal rytualne. Tor biegł kręto pomiędzy wzgórzami, odsłaniając i zasłaniając widoki, prowadząc przez lasy i doliny, wśród których nagle pojawiały się ruiny zamku w Lanckoronie. Dla przybysza był to nie tylko przejazd, lecz wstęp do świata o wyraźnie odmiennym rytmie i symbolice.

Po wyjściu ze stacji Kalwaria droga prowadziła pieszo ku górze, leśną ścieżką, obok torów i niewielkich domów. Była to przestrzeń żywa, zamieszkana i pracująca. W Kalwarii od dawna działało liczne grono stolarzy, znanych w całej okolicy, a ich warsztaty zaopatrywały Kraków i pobliskie miasteczka w meble. Miejscowość nie była więc wyłącznie celem pielgrzymek, ale także ośrodkiem rzemieślniczym, w którym sacrum sąsiadowało z codziennością.

W miarę zbliżania się do zespołu klasztornego coraz wyraźniej rysował się jego monumentalny charakter. Wysoka kamienna balustrada, załamująca się rytmicznie i zwieńczona figurami, prowadziła ku trzem bramom wiodącym na cmentarz kościelny, otoczony konfesjonałami. Już sam ten układ przestrzeni zdradzał skalę ruchu pielgrzymkowego, z jakim Kalwaria miała do czynienia od stuleci. Fasada kościoła zwrócona była ku wschodowi, a herb Czartoryskich – dziedziców Kalwarii po rodzie Zebrzydowskich – przypominał o jej fundatorskiej historii. Nad wejściem wznosił się żelazny ganek z ołtarzem i potężna figura Matki Boskiej błogosławiącej światu. To tutaj, podczas największych odpustów, odprawiano nabożeństwa dla tysięcy wiernych, gdy wnętrze świątyni nie było w stanie ich pomieścić.

Sam kościół, wzniesiony w stylu renesansowym, należał do najokazalszych w Galicji. Trzy kaplice i szesnaście ołtarzy świadczyły o rozmachu fundacji. W głównym ołtarzu znajdowała się srebrna figura Najświętszej Maryi Panny, wykonana w Lorecie i poświęcona przez papieża Sykstusa V – przedmiot kultu, ale też znak powiązań Kalwarii z wielkim światem katolickiej Europy XVII wieku. Wśród licznych dzieł sztuki szczególne miejsce zajmowały obrazy w leśnej kaplicy Ukrzyżowania: cztery malowidła ukazujące Mękę Chrystusa.

Ich autor, ojciec Franciszek Leksycki, był postacią charakterystyczną dla epoki baroku. Bernardyn, kształcony we Włoszech, po powrocie do Krakowa związał się z zakonem i tworzył dla kościołów oraz klasztorów. Jego biografia – obejmująca zarówno życie świeckie, jak i zakonne – nie należała do wyjątków w XVII wieku. Obrazy Leksyckiego można było oglądać nie tylko w Kalwarii, lecz także w krakowskim kościele św. Bernarda, gdzie zachowały się przedstawienia Ukrzyżowania, Zdjęcia z Krzyża oraz Wieczerzy Pańskiej.

Na początku XX wieku Kalwaria była jednym z najważniejszych centrów pielgrzymkowych w tej części monarchii austro-węgierskiej. W czasie największych odpustów, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu oraz 15 sierpnia i 8 września, do miasteczka przybywały dziesiątki tysięcy wiernych z Galicji, Śląska, Węgier i Moraw. Odpust był nie tylko wydarzeniem religijnym, lecz także społecznym i gospodarczym: wokół sanktuarium wyrastały stragany, zjeżdżali się rzemieślnicy i handlarze, a Kalwaria na kilka dni zamieniała się w ogromny, pulsujący życiem organizm.

Sercem całego zespołu było wzgórze Żarek (Żar Zebrzydowski), wznoszące się na około 400 metrów i porośnięte świerkowymi lasami. To tam znajdował się klasztor bernardynów, a pomiędzy wzgórzem a rzeką Skawinką rozciągały się aleje z 26 kaplicami, tworzącymi drogę kalwaryjską. Oprócz niej istniały Dróżki Pana Jezusa z 27 stacjami oraz Dróżki Matki Boskiej z 22 stacjami, a także siedem dodatkowych kościołów. Całość stanowiła jeden z najrozleglejszych zespołów pasyjnych w Europie, starannie wpisany w naturalny krajobraz.

Fundatorem kościoła i klasztoru był Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski, który w latach 1602–1609 nadał Kalwarii jej zasadniczy kształt. Na początku XX wieku pamięć o fundatorze i jego rodzie była wciąż żywa – krużganki klasztorne wypełniały portrety Zebrzydowskich oraz Czartoryskich, tworząc wizualną kronikę dziejów miejsca.

Poza sezonem odpustowym sanktuarium sprawiało wrażenie niemal pustego. W krużgankach panowała cisza, przerywana jedynie echem kroków. Długie korytarze ze stacjami Męki Pańskiej otaczały kościół z trzech stron, a w zakrystii przechowywano skarbiec klasztorny. Ten kontrast pomiędzy ciszą codzienności a tłumem dni świątecznych należał do najbardziej charakterystycznych doświadczeń Kalwarii sprzed stu lat.

Kalwaria Zebrzydowska była też naturalnym punktem wypadowym do poznawania okolicy. Zaledwie kilka kilometrów dalej wznosiła się Lanckorona z ruinami zamku założonego w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego. Zamek, związany później z rodem Zebrzydowskich, plądrowany przez Szwedów w XVII wieku i broniony przez konfederatów barskich w XVIII stuleciu, należał do najbardziej malowniczych ruin regionu. Z jego wzgórza rozciągał się szeroki widok na Babią Górę, Tatry, a przy dobrej pogodzie także na Kraków i Tyniec.

Tak jawi się Kalwaria Zebrzydowska w obrazie sprzed ponad stu lat. Nie była jeszcze celem masowej turystyki, lecz przestrzenią pielgrzymowania, pracy i codziennego życia Galicji przełomu XIX i XX wieku.

Źródło:

Wędrowiec – 1902. Rocznik 40. Nr 27 – 39

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze wpisy