Jesienią 1944 roku los Jasła wydawał się przesądzony. Niemieckie władze okupacyjne nie tylko planowały zniszczenie miasta, ale widziały je jako przyszły teren osadniczy dla niemieckich weteranów. Jak pisała w 1965 roku Cecylia Błońska na łamach „Kameny”, hitlerowcy przeznaczyli Jasło „na działki dla niemieckich frontowców” i byli gotowi przemianować je na „die Stadt Jessel”. Zniszczenie miasta było więc elementem szerszej polityki germanizacyjnej.
W połowie września 1944 roku zarządzono ewakuację ludności, ogołacając mieszkańców z resztek dobytku. 6 grudnia 1944 roku Jasło zostało niemal doszczętnie spalone. Gdy kilka tygodni później miasto zostało wyzwolone, w ruinach leżało ponad 1100 budynków. Zniszczone były wszystkie gmachy użyteczności publicznej, a zakłady przemysłowe ograbiono z maszyn i urządzeń. Jasło przestało istnieć jako funkcjonujące miasto.
Pierwsze miesiące po wojnie miały dramatyczny charakter. Ocaleni mieszkańcy „gnieździli się w suterenach, których ogień nie zdołał strawić doszczętnie”, a jednocześnie przystępowali do organizowania życia miejskiego od podstaw. Władze powiatowe ulokowano prowizorycznie w dworze w Gorajowicach, a w prywatnym mieszkaniu burmistrza, przy stole zbitym z desek, przeprowadzono spis ludności.

Dane były wstrząsające. Przed wojną Jasło liczyło około 13 tysięcy mieszkańców. Po zniszczeniach 1944 roku w mieście pozostało zaledwie około 4 tysięcy osób. Skala zagłady była tak wielka, że pojawił się nawet pomysł symbolicznego „zachowania” nazwy miasta w innej części kraju. Jedno z miast na Ziemiach Zachodnich rozważało przyjęcie nazwy Jasło, na pamiątkę grodu uznanego za nieistniejący. Mieszkańcy Podkarpacia stanowczo jednak odpowiedzieli, że nazwa pozostaje przy nich — mimo ruin i zgliszcz.
Rozpoczęta odbudowa miała charakter stopniowy, lecz konsekwentny. Każdy nowy budynek był wydarzeniem. Powstawały bloki mieszkalne i lokale użytkowe, odbudowywano całe zespoły budynków wyciąganych dosłownie z gruzów. Dla mieszkańców był to symbol realnego powrotu do normalności po wojennej katastrofie.
Równocześnie odbudowywano zaplecze przemysłowe miasta. Od podstaw uruchomiono rafinerię, w której podjęto regenerację zużytych olejów i smarów, istotną dla całego przemysłu paliwowego. Huta szkła przestawiła się z produkcji szyb okiennych na szkło techniczne. Rozbudowano zakłady metalowe w Skołoszynie. Powstał także duży w skali kraju kombinat przetwórstwa owocowo-warzywnego „Pektowin”, który stał się jednym z filarów lokalnej gospodarki.
Do połowy lat sześćdziesiątych Jasło ponownie zaczęło pełnić funkcję ważnego ośrodka miejskiego regionu. Odbudowywano nie tylko przemysł i mieszkania, lecz także infrastrukturę społeczną i kulturalną. Jednym z symboli tej odbudowy była budowa Powiatowego Domu Kultury, wznoszonego w czynie społecznym jako trwały ślad powojennego odrodzenia miasta.
W 1965 roku, dwadzieścia lat po zakończeniu wojny, Jasło świętowało 600-lecie istnienia. Jubileusz stał się okazją do podsumowania drogi, jaką miasto przeszło od całkowitej zagłady do ponownego zakorzenienia na mapie Polski.

Komentarz / konteksty
Tekst został napisany na podstawie treści autorstwa Cecylii Błońskiej, opublikowanego w 1965 roku w dwutygodniku „Kamena”. To cenne źródło do dziejów powojennego Jasła, ale nosi wyraźne cechy narracji charakterystycznej dla epoki Polski Ludowej. Autorka łączy autentyczny dramat zniszczenia miasta z obowiązującą wówczas wizją sukcesu systemu, „wyzwalającego” miasto spod jarzma okupacji.
Szczególnie widoczne jest podkreślanie roli „władzy ludowej” oraz eksponowanie przemysłu jako głównego symbolu odrodzenia. Tego typu artykuły miały budować obraz państwa, które potrafiło nie tylko podnieść kraj z ruin, ale uczynić go nowocześniejszym niż przed wojną.
Dziś tekst ten warto czytać podwójnie: jako świadectwo realnej tragedii Jasła i jego odbudowy, ale także jako przykład tego, jak w latach sześćdziesiątych interpretowano historię przez pryzmat ówczesnej ideologii.
Źródło:
Kamena : dwutygodnik społeczno-kulturalny, R. XXXII Nr 11 (321), 16-30.VI.1965

Dodaj komentarz