Na początku lat 50. Nowa Huta była jednym z największych placów budowy w Polsce. Wraz z kombinatorem rosło całe miasto – w błyskawicznym tempie, pod presją planów produkcyjnych i politycznych ambicji. Jednym z kluczowych przedsięwzięć była budowa osiedla A-11, które w ówczesnej prasie przedstawiano jako wzorcowy przykład nowoczesnej organizacji pracy w budownictwie socjalistycznym.
Reportaż „Zasobniki, prefabrykaty, dźwigi…”, opublikowany na łamach „Trybuny Ludu”, ukazuje plac budowy A-11 jako przestrzeń zupełnie odmienną od tradycyjnych, chaotycznych budów. Zamiast nieregularnych hałd cegieł i wąskich, rozjeżdżonych uliczek – porządek, plan i nowa technika. Cegły nie leżały byle jak, lecz były składowane w zasobnikach, równo, warstwami, gotowe do szybkiego podania na budynek. Wysokie żurawie dominowały nad placem, zastępując ręczny transport materiałów. Całość miała sprawiać wrażenie niemal przemysłowej hali produkcyjnej, a nie tradycyjnej budowy.
Skala zadania była ogromna. Zarząd Budowlano-Montażowy nr 3, odpowiedzialny za realizację inwestycji, otrzymał zadanie wzniesienia w ciągu kilku miesięcy około półtora tysiąca izb mieszkalnych. Co więcej, dokumentacja techniczna całego osiedla miała być gotowa dopiero w trakcie robót. Oznaczało to, że budowa toczyła się równolegle z projektowaniem, co wymuszało nowe metody organizacji pracy.
Inżynierowie podkreślali, że wszystkie roboty podziemne – kanalizacja, wodociągi, gaz – wykonano z wyprzedzeniem. Dzięki temu, gdy mury zaczęły rosnąć, nie trzeba było już rozkopywać świeżo wytyczonych ulic. To także element nowej filozofii budowania: najpierw dokładne przygotowanie placu, dopiero potem wznoszenie budynków.
Prasa wskazywała cztery filary tej nowoczesnej organizacji. Pierwszym było bezwzględne uporządkowanie terenu i oparcie robót na szczegółowym planie. Drugim – planowa koncentracja sił: zamiast rozpoczynać wszystkie bloki naraz, skupiano brygady na kilku budynkach, doprowadzając je szybko do stanu surowego. Trzecim elementem było uprzemysłowienie budownictwa: szerokie użycie dźwigów, pomp do zaprawy i gotowych elementów prefabrykowanych – od schodów i stropów po części balkonów i dachów. Czwartym – nowa organizacja wykonawstwa, czyli praca zespołowa w brygadach kompleksowych.
Brygada nie była już luźnym zbiorem robotników jednego fachu. Tworzyli ją murarze, cieśle i pomocnicy, odpowiedzialni wspólnie za cały budynek. Pracowali na podstawie umów zobowiązujących do oddania obiektu w określonym terminie i jakości. Współzawodnictwo pracy miało mobilizować do szybszego tempa robót. W prasie przywoływano konkretne nazwiska brygadzistów i instruktorów, stawianych za wzór nowoczesnego budownictwa.

Szczególną uwagę zwracano na logistykę materiałów. Zasobniki z cegłą umożliwiały łatwy transport poziomy i pionowy przy użyciu dźwigów. Dzięki temu murarze nie musieli przerywać pracy na ręczne przenoszenie ciężkich ładunków. Czysty plac budowy, bez gruzowisk i porozrzucanych materiałów, miał być symbolem nowej kultury pracy.
Osiedle A-11 przedstawiano jako poligon doświadczalny dla całego budownictwa mieszkaniowego. To, co sprawdziło się w Nowej Hucie, miało stać się normą w całym kraju. W artykułach podkreślano, że przyszłość należy do budownictwa uprzemysłowionego – szybszego, tańszego i lepiej zorganizowanego.
Źródło:
Trybuna Ludu, 1954, R. 7, nr 205 [https://sbc.org.pl/dlibra/publication/521196]

Dodaj komentarz