Strona główna » Afera na Wawelu – spór o przeniesienie trumny Józefa Piłsudskiego (1937)

Afera na Wawelu – spór o przeniesienie trumny Józefa Piłsudskiego (1937)

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

W drugiej połowie czerwca 1937 roku opinia publiczna w całej Polsce żyła sprawą przeniesienia trumny Józefa Piłsudskiego. Metropolita krakowski Adam Sapieha zdecydował o zmianie miejsca spoczynku Marszałka – z krypty św. Leonarda do nowo wybudowanej krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Decyzja ta, podjęta bez uzgodnienia z władzami państwowymi, Komitetem Uczczenia Pamięci Piłsudskiego oraz rodziną, wywołała szeroki sprzeciw i doprowadziła do gwałtownych manifestacji w Warszawie i Krakowie.

Oświadczenie Wydziału Wykonawczego Komitetu Piłsudskiego

Wydział Wykonawczy Naczelnego Komitetu opublikował obszerne sprostowanie, w którym punkt po punkcie odnosił się do informacji podawanych przez metropolitę Sapiehę.

Komitet podkreślał, że nie istniała żadna „szeroka korespondencja” między stronami – wymieniono jedynie dwa listy metropolity i jedną odpowiedź. Nie zatwierdzono też gotowości krypty ani nie wydano uchwały stwierdzającej jej pełne przygotowanie. Wręcz przeciwnie: wniosek wojewody krakowskiego o przeniesienie trumny, złożony po rozmowie z architektem Adolfem Szyszko-Bohuszem, został w kwietniu odrzucony. O negatywnej decyzji poinformowano zarówno wojewodę, jak i metropolitę.

Zaprzeczono również, jakoby zwłoki Piłsudskiego były narażone na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Komisja lekarska sprawująca opiekę nad ciałem stwierdzała, że przechowywanie w krypcie św. Leonarda nie wiąże się z żadnymi zagrożeniami. Komitet podkreślał także, że przeniesienie odbyło się bez wiedzy i zgody rodziny.

Sprostowano również twierdzenie o obecności przedstawiciela Komitetu przy akcie przenosin. Jedyną osobą obecną był mjr dr Kaliciński, niebędący członkiem Komitetu, który – według przytoczonych przez prasę słów – miał oświadczyć, że przeniesienie odbywa się „wbrew woli Pana Prezydenta, Marszałka Śmigłego-Rydza, Rządu i Wydziału Wykonawczego”.

Wydział kończył swoje oświadczenie stwierdzeniem, że całe działanie nastąpiło bez zgody władz i rodziny Marszałka.

„Żywiołowy protest Warszawy”. Manifestacja na Placu Piłsudskiego

Warszawa zareagowała natychmiastowo i gwałtownie. Jak relacjonował „Express Lubelski i Wołyński”, w stolicy „żywiołowy protest” przeciwko działaniu metropolity krakowskiego zgromadził nieprzeliczone tłumy. Manifestacja odbyła się na Placu Piłsudskiego, gdzie ulicami miasta przeszedł pochód śpiewający hymn narodowy oraz „Pierwszą Brygadę”.

Publiczność ustawiona na chodnikach tworzyła spontaniczne szpalery, a z tłumów padały okrzyki potępiające „haniebny postępek ks. metropolity Sapiehy”. W relacjach podkreślano, że protest odbywał się w nastroju powagi i ogromnego wzburzenia – jako reakcja na naruszenie spokoju miejsca spoczynku Marszałka oraz na pominięcie władz państwowych.

Na podwyższeniu, ustawionym od strony gmachu Sztabu Głównego, rozwinięto transparent:
„Pan Prezydent Rzeczypospolitej – niech żyje!”

Plac szczelnie wypełniły sfederowane związki byłych wojskowych, oddziały Legionistów, Peowiacy, Rezerwiści oraz wielotysięczne rzesze warszawiaków przybyłych prosto z biur, zakładów i fabryk. Nad tłumem wznosiły się transparenty wymierzone w metropolitę.

Na mównicy pojawili się mówcy związani ze środowiskami legionowymi, kombatanckimi i państwowymi. Senator Artur Śliwiński podkreślał, że Piłsudski uczył Polaków „stać na baczność przed Majestatem Rzeczypospolitej”, i że do tego Majestatu odniesiono się w sposób niegodny. Po jego słowach placem niosły się okrzyki na cześć Prezydenta, rządu i rodziny Piłsudskiego.

Następnie poseł Walewski odczytał rezolucję, przyjętą przez tłum owacjami. Zwracano się w niej do Prezydenta, Marszałkowej Aleksandry Piłsudskiej oraz premiera Sławoja Składkowskiego, wyrażając oburzenie „samowolą księcia-metropolity krakowskiego”, który miał „sprofanować najświętsze uczucia narodowe”. Tłumy deklarowały „stanowcze żądanie konsekwencji” wobec działań Sapiehy.

Po zakończeniu przemówień olbrzymi pochód ruszył w kierunku Belwederu. W milczeniu kładziono kwiaty u bram pałacu, a orkiestra grała „Pierwszą Brygadę”. Manifestacja trwała do późnego wieczora.

Kraków: pochód milczenia na Wawelu

Równolegle w Krakowie odbyła się manifestacja o zupełnie innym charakterze – milcząca, pełna skupienia. Tłumy zgromadziły się u stóp Wawelu. Pochód, którego czoło stanowił sztandarowy oddział Legionistów, wyruszył pod kryptę na Wieży Srebrnych Dzwonów.

Uczestniczyli w nim m.in. wicemarszałek Senatu Kwaśniewski, posłowie i senatorowie ziemi krakowskiej, prezydent miasta Kaplicki, zarząd Związku Legionistów, Peowiacy, rezerwiści, Strzelec, Przysposobienie Wojskowe i liczna publiczność.

Gdy pochód mijał kryptę, sztandary zostały pochy­lone „na znak hołdu”, a na stopniach złożono kwiaty. Następnie delegacja udała się pod gmach województwa, by wręczyć rezolucję protestacyjną. W relacji podkreślano, że całość odbyła się „w zupełnym spokoju”.

Głos mjr. dr. Wiktora Kalicińskiego.

Wkrótce po wydarzeniach z 24 czerwca 1937 r. mjr dr Wiktor Kaliciński – lekarz, balsamista i konserwator ciała Józefa Piłsudskiego – ogłosił własne oświadczenie, odpowiadając na pytania napływające do niego z różnych stron. Jego wypowiedź została opublikowana w prasie jako ważny głos świadka, który jako jedyny reprezentował opiekę lekarską przy nagłym przeniesieniu trumny.

W jakim charakterze był obecny w krypcie?

Kaliciński wyjaśniał, że przybył do krypty z własnej inicjatywy, gdy tylko dowiedział się o zamiarze przeniesienia zwłok. Nie powiadomiono go wcześniej, a decyzję określał jako „nieoczekiwaną”.

Jako konserwator ciała Marszałka od 1935 r., poczuwał się do obowiązku zabezpieczenia zwłok przed ewentualnymi uszkodzeniami. Wiedząc, w jakim stanie znajduje się trumna krystaliczna, uznał za konieczne być na miejscu, mimo że nikt go nie delegował.

Jakie zagrożenia mogły grozić przy przenoszeniu trumny?

Mjr dr Kaliciński opisał szczegółowo konstrukcję miejsca spoczynku Piłsudskiego:

– ciało Marszałka spoczywało w dwóch trumnach:
• zewnętrznej, prowizorycznej, metalowej,
• wewnętrznej, wykonanej z płyt kryształowych.

Wyjaśnił, że trumna kryształowa nie była umocowana, a jej szklane płyty mogły przemieścić się przy każdym gwałtownym ruchu. Wskazywał, że:

„każdy nieostrożny ruch mógł spowodować pęknięcie płyt szklanych, a nawet uszkodzenie ciała odłamkami szkła”.

Jako osoba odpowiedzialna za proces mumifikacji, miał pełną świadomość, że nieprawidłowe podniesienie lub przechylenie trumny mogłoby zniweczyć dwa lata pracy komisji lekarskiej.

Czy był obecny delegat Wydziału Wykonawczego?

Lekarz odpowiadał stanowczo:

„Stwierdzam w sposób najbardziej kategoryczny, że nie było żadnego delegata Wydziału Wykonawczego”.

Podkreślił, że był tam wyłącznie jako konserwator ciała, nie jako przedstawiciel Komitetu. Oświadczył to również osobom obecnym w krypcie.

Co więcej – według jego relacji – zaznaczył otwarcie:

„akt ten dokonuje się wbrew władzom, a jedynie na polecenie i odpowiedzialność ks. metropolity Sapiehy”.

Czy stan krypty św. Leonarda wymagał natychmiastowego przeniesienia?

Odnosząc się do argumentów o „zagrożeniu dla zwłok”, Kaliciński podkreślał, że wilgoć była problemem faktycznym, lecz pod kontrolą:

– przez ponad dwa lata komisja lekarska usuwała skutki zawilgocenia,
– stan ciała określano jako „najbardziej zadowalający”,
– kontynuowanie opieki lekarskiej w tej samej krypcie nie zagrażało zachowaniu zwłok.

Jego konkluzja była jednoznaczna:

„jeszcze nawet przez dłuższy okres czasu, sprawując dalszą opiekę, można było nie obawiać się o stan ciała”.

Źródło:

Express Lubelski i Wołyński, 1937, R. 16, nr 176

W tym miesiącu wspierają Nas:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

Nasze portale