Seweryn Woźniak – Echa prawdy – wspomnienia z czasów wojny w powiecie krasnostawskim

Obserwuj nas

Dlaczego Wacław Szostak zamordował burmistrza, cóż on takiego zawinił, że wykonywał rozkazy okupanta dotyczące zbierania kontyngentu, czy wywózki drzewa z lasu. To działo się nie tylko w Gorzkowie, ale w całej Polsce. Bieliński był dobrym gospodarzem gminy, był dobrym obywatelem Polski. A oto przykład, Niemcy stale wpadali do Gorzkowa, żeby kogoś zabić. Bieliński nie dopuścił do tego, żeby kogoś zabić. Ale Niemcy nie przestali na tym, musieli kogoś zabić, to zabijali Żydów. Niemcy spędzili pod młynw Gorzkowie dużo ludzi, obstawili ich bronią maszynową i pytali gdzie jest bandit. Bieliński stanął w obronie ludzi, a świetnie mówił po niemiecku i przekonał Niemców. Niemcy z Gorzkowa udali się do Wielkopola. Piotr Wrona – sołtys z Wielkopola wskazał Niemcom bandytę, więc Niemcy go zamordowali. Tego samego dnia Niemcy przyszli na Olesin. Spoczęli w środku wioski, umyli ręce w malutkiej stróżce. Sołtys i zastępca dostarczyli Niemcom sutego obiadu i wódki pod dostatkiem. Powiedzieli Niemcom, że ludzie pracują przy omłotach i Niemcy nie ruszali nikogo. Poszli do Bobrowego, zegnali ludzi i pytali się sołtysa Łysakowskiego, czy u niego nie ma bandytów. Sołtys Łysakowski zagwarantował, że nie ma. Niemcy nocowali u agronoma. Rano w sobotę 29 sierpnia 1943 r. Niemcy udali się do Orchowca. Tam zegnali ludzi, w tym sołtysa. Zabrali 7 mężczyzn, którzy już nie wrócili, a sołtysa dotkliwie pobili. Łysakowski był dzielnym sołtysem. Jako sołtys przebył 22 lata. Był żołnierzem w 1920 r. W dniu 16 sierpnia 1919 r. w ciężkim boju pod Kijowem koń padł nim został zabity i on spod Kijowa do Łucka szedł piechotą, przebijał się przez linię bolszewicką. Został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Władze polskie przysłały te odznaczenia do gminy Gorzków. Były sekretarz gminy Jerzy Żurek i wójt Franciszek Włoch przywłaszczyli te odznaczenia. Jerzy Żurek, w wielkiej tajemnicy, dał je swojemu ojcu Stanisławowi Żurkowi, ponieważ Łysakowski nie mógł odebrać odznaczeń, bo leżał w łóżku kilka lat. Żurek pobierał za ten Krzyż [Virtuti Militari] sute pieniądze. Zmarł i teraz żona Żurka pobiera pieniądze po mężu.

Niemcy nałożyli kontrybucję na dwie wioski za zerżnięcie kilku słupów telefonicznych linii Gorzków – Krasnystaw. Na wieś Bobrowe naznaczono 40 tys. zł, a na Olesin – 30 tys. Pieniądze przyjął burmistrz Bieliński. Na sesji burmistrz oświadczył sołtysom, że ma pieniądze, bo sprzedał młyn parowy stanowiący własność żydowską. Powiedział, że za te pieniądze zrobi coś dla gminy Gorzków. Kilku sołtysów posadził przy telefonie, a sam pojechał do Lublina i tam załatwił słupy wysokiego napięcia. Sołtysi wysłali furmanki po nie do Krasnegostawu. Do dziś jest pamiątka po burmistrzu – wysokie napięcie. To cóż Bieliński zawinił Szostakowi, że ten go zabił?

Dużo było mowy o rozbiciu więzienia w Krasnymstawie, o uwolnieniu więźniów i o dzielnym dowódcy Stanisławie Sokołowskim. Drogi Czytelniku w dalszej części mojego pisania dowiesz się o odwadze tego dowódcy. W dniu 18 października 1942 r. dziewięć furmanek z Olesina odwoziło kontyngent do Krasnegostawu. Wracając z powrotem, około północy, w Białce na moście minął nas samochód. Ja jechałem pierwszy, reszta furmanek za mną. Samochód, gdy dojechał do zakrętu Gorzków – Niemienice, stanął przodem skierowany do Niemienic. W świetle reflektorów zobaczyliśmy Niemców szybko wyskakujących z samochodu i biegnących w kierunku Niemienic. Stanęliśmy, nie jechaliśmy dalej. Po długim namyśle ruszyliśmy dalej i zobaczyliśmy aresztowanych ludzi, a dowódca Sokołowski zamiast strzelać do Niemców, siedział z żoną w Olesinie, w melinie u Wacława Szostaka. Taki był odważny. Aresztowani z Niemienic to: Wroński Antoni, Stefańczyk Jan, Paradowski Władysław, Janowski Antoni, Gleń Wawrzyniec, Golec Czesław, Sokoł Jan, Chwała Józef, Olcha Bazyli, Żelazny Jan, Chwała Michał. Niektórzy z tych aresztowanych należeli do konspiracji. Następne aresztowanie w Niemienicach miało miejsce w 1943 r., też jesienią. Aresztowani byli: Wrona Jan, Wrona Stanisław, Czaban Stanisław, Kamiński Jan, Kamiński Adolf, Kamiński Paweł, Władysław Śliwiński i Józef Mazurek, którzy zaryzykowali i zbiegli korzystając z ciemności. Byli to ludzie wojskowi, żyją do dziś. Z pierwszego aresztowania wróciło dwóch: Janowski Władysław i Chwała Józef. Janowski przeżył, bo zgodził się palić trupy w Dębicy, natomiast z tych co byli aresztowani w 1943 r. nikt nie wrócił. Prosto z domu trafili na Majdanek. Organizacja myślała, że ci aresztowani są w więzieniu w Krasnymstawie. Pomylili się i dlatego postanowili ich uwolnić z więzienia. Kilka dni szykowali się do akcji, aż nareszcie 19 września 1943 r. umówiono najpierw jednego ze strażników, że tej nocy będzie stał przy bramie i normalnie, że niby to Niemcy żądają otwarcia bramy, wypuścili więźniów. Więzienie w Krasnymstawie znajduje się na uboczu miasta. Na rynku Niemcy nastawiali dużo dział różnego kalibru. W dzień i noc czuwała przy nich straż. Jeszcze ta stara lipa stoi do dziś, o którą opierał się Niemiec pilnujący dział. Ona jest dobrym świadkiem. Dziś w tym miejscu jest postój autobusowy. Niemiec nie słyszał żadnego szelestu. Do akcji Sokołowski zabrał autobusy. Niemiec nie słyszał żadnego szelestu. Do akcji Sokołowski zabrał kilku działaczy, ślepy o jednym oku i dziś mówiący, że był niektórych i ślepych, jak Piotr Gleń, ślepy o jednym oku i dziś mówiący, że był kapitanem za konspiracji. Drugi Józef Jaremek ciemny od urodzenia. Komendanturę mieli Niemcy w Stadzie Państwowym w Białce. Od czasu do czasu odwiedzali wieś Niemienice. Pewnego razu kilku Niemców przyszło do Niemienic. Zobaczyli ich Czaban Franciszek, który był u sąsiada i wracał do domu. Nie szedł do drogi głównej, tylko pod płotem, chyłkiem na skróty. Niemiec go zobaczył i strzelił. Kula przeszła przez usta i wyszła obok oka. Zrobił się krzyk. Niemiec podszedł do niego i po polsku powiedział: po coś uciekał, trzeba było iść prostą drogą. Czaban wyleczył się i żył jeszcze 40 lat. Autor Czuba pisze, że Czaban był zabity, a to nieprawda. Cały 1942 r. Niemcy kwaterowali w Białce. Do Niemienic chodzili do ładnych kobiet na kawalerkę. Jedną z nich była Aniela Karauda (mąż był w niemieckiej niewoli), a druga Marianna Gdula (mąż jej był w domu). Nie mógł patrzeć, co żona robi z Niemcami i powiesił się. Niemcy brali kobiety i szli do lasu na spacer i nie było tych odważnych, żeby Niemców sprzątnąć w lesie.

Partyzantka w gminie Gorzków nie była zmotoryzowana, tylko kto należał, miał kawałek starego karabina, pracował w domu, a jak pojawili się Niemcy, to jeden drugiemu dawał znać pocztą pantoflową. Każdy krył się gdzie mógł. Niemcy co mieli zrobić to robili i nikt im nie przeszkadzał.

Niemcy pojechali do Glińska. Na uboczu mieszkało kilku ubogich gospodarzy. Do jednego, od czasu do czasu, wpadali niewolnicy radzieccy. Ktoś doniósł Niemcom i tego samego dnia w czerwcu 1942 r. Niemcy spalili zabudowania i gospodarzy o nazwisku Kogut, a czworo ich dzieci wyprowadzono na dwór. Do obrony nie było żadnego dowódcy. Niemcy w spokoju odjechali. Niektórym Polakom podobała się okupacja. Wykorzystywali ją w różny sposób. Jedni walczyli z wrogiem, drudzy korzystali z usług władz niemieckich, inni chcieli zrobić wielkie bogactwa, jeszcze inni chcieli zlikwidować świadków Jehowy, a byli i tacy, którzy bez żadnej przyczyny, dla zemsty, chcieli mścić się nad Polakami. A oto syn jednego gospodarza z Kol. Wielobycz, Franciszek Bugała, idąc przez Wielobycz w towarzystwie granatowej policji, zobaczył, że stara kobieta mełła w żarnach mąkę na chleb. Podszedł do niej i porozbijał jej kamienie. We wsi Bobrowe syn jednego gospodarza liczył, że zrobi wielką karierę i za namową jednego folksdojcza z Dębiny, który już się zapisał, postanowił pójść w jego ślady. Był nim Stanisław Wrona. Wrona miał małego synka, którego chrzestnym był Stanisław Haładyj, obecny doktor w Krasnymstawie. Gdy Haładyj przyszedł do Wrony, to Wrona mówi do synka: Jurek, przywitaj się z chrzestnym, a chłopak podchodzi, podnosi rękę do góry i mówi: Heil Hitler. Wrona wkrótce zrezygnował ze swoich zamiarów, a ten co go namawiał, został zastrzelony. Pewnego dnia przyszła do mnie stara kobieta ze wsi Bobrowe, bardzo zmartwiona tym, że przyszli do niej chłopcy z Bobrowego i bili ją za to, że była świadkiem Jehowy. Ona sama była wdową, Niemcy zamordowali jej jedynego syna. Krzywicka, tak nazywała się ta kobieta z Bobrowego, poznała tych, co ją bili, byli to partyzanci z Bobrowego. Na Glińskach też był torturowany przez partyzantów świadek Jehowy Jan Bańka.

Na każdej wiosce był wybrany agronom do usług Niemcom i rozdzielania kontyngentów. W Bobrowem był nim Władysław Psujek, który miał się za najmądrzejszego we wsi. Psujek sporządził listę samych biednych z całej wioski i wybrał bogatszych. Podpisał własnoręcznie za bogatych, nikt o tym nie wiedział, ani biedni, ani bogaci, żeby Niemcy wywiezli samych biednych i wywieźli z wioski. Psujek oddał listę burmistrzowi Bielińskiemu. Bieliński nie oddał listy Niemcom, tylko zawiadomił szybko sołtysa Franciszka Łysakowskiego. Sołtys przeczytał ją, nie spodziewał się tego, że w jego wiosce jest szpicel. Bieliński nakazał Psujkowi, żeby stawił się do Gminy na rozmowę. Jaka była rozmowa tego nie wiem, ale gdy Psujek wrócił z Gminy, na drugi dzień zaczął latać z gołą głową po swoim polu, ręce do góry i podskakiwał [w oryginale: „podkcywał”], jakby dostał jakiej depresji. Ludzie jak to zobaczyli, zaczęli pytać żonę, co mu się stało, a żona jego Maria odpowiedziała: niech był nie podpisywał listy za nikogo.

Strony: 1 2 3 4 5 6

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze wpisy