W Zielone Święta 1922 roku Klub Sportowy Cracovia obchodził jubileusz piętnastoletniego istnienia. Z okazji tej uroczystości dzielono się wspomnieniami z historii klubu, zajmującego tak wybitne stanowisko w polskim życiu sportowym.
Początki były niezwykle trudne – nikt nie wyliczał zawodów i rezultatów, lecz cofano się do lat, kiedy stawiano pierwsze kroki. To były czasy, gdy „wybijano małe okienko, przez które zaczął zwolna wychodzić nasz sport na światło dzienne i wśród szeregu spiętrzonych trudności wywalczał sobie prawo, jeszcze nie obywatelstwa, lecz raczej egzystencji”. Sport ścigany był i tępiony przez czynniki, które powinny go wspierać.
Młodzież gimnazjalna biegła wówczas do parku dra Jordana, gdzie sam założyciel, śp. dr Henryk Jordan, ojcowskim okiem robił przegląd oddziałów przychodzących na tzw. „zabawy”. Najliczniej zbierano się wtedy, gdy w programie była „nożna” – grano w nią według samorodnych „reguł krakowskich”.

Rok 1906 okazał się przełomowy dla polskiego footballu. Lwowskie Towarzystwo Zabaw Ruchowych, powstałe za przykładem parku Jordana, wysłało do Krakowa dwie drużyny footballowe pod wodzą dra Hojnackiego, K. Hemerlinga i prof. dra Piaseckiego. Drużyny te były ukostiumowane i grały według zasad „angielskich”. Przeciw nim zestawiono dorywczo dwie drużyny krakowskie – które, rzecz jasna, uległy gościom. Ale właśnie ta porażka stała się bodźcem do powstania nowych zrzeszeń i drużyn, które podawały pomocną rękę i wraz z krakowską młodzieżą budowały podwaliny przyszłej Cracovii.
O tym, jak wówczas pracowano i w jakich warunkach, świadczy sprawozdanie z krakowskiej prasy z 1908 roku:
„Match footballowy na Błoniach miejskich między Cracovią a Wisłą odbył się wczoraj przy pięknej pogodzie. Nie mógł się odbyć na torze wyścigowym, gdyż ćwiczenia koni do konkursu hippicznego przeszkodziły temu. Sekcja piłki nożnej musiała naprędce urządzić ogrodzenie na Błoniach ze słupków połączonych linką. Rano kilku akademików sekcji zakładało paliki i wymierzało obszar. Cóż z tego, kiedy publiczność mogła z odległości również przyglądać się grze bezpłatnie, tak że w kasie miano tylko kilkadziesiąt koron za sprzedane bilety, przez co powstał poważny deficyt. Sekcja piłki nożnej przy Związku Turystycznym (K. S. Cracovia) ciągle walczy z deficytem, gdyż mimo ogromnej staranności i pracowitości jej członków, napotyka na każdym kroku przeszkody i apatię. Toż Lwów ofiarował grunt na boisko i pewną sumę dla Towarzystwa Zabaw Ruchowych, a u nas kto chce pomóc, kto się stara o tę sekcję? Czyż na naszym zachodnio-galicyjskim gruncie nic się już nie może udać?”
Tak wyglądała codzienność Cracovii – akademicy własnoręcznie wbijali paliki, wyznaczali boisko, stawiali prowizoryczne bramki i ławki. Sprzęt przechowywano u starego towarzysza młodości, „Mikołaja”, a w dniu zawodów cały klub przewoził pale, deski i liny na Błonia. Często przy tym kaleczono ręce i niszczono ubrania, a niejednokrotnie zapominano o obiedzie – co mogło mieć nieprzyjemne konsekwencje w domach rodzicielskich.
Mimo nadludzkich wysiłków Cracovia spotykała się z obojętnością, a czasem wręcz nieprzychylnością społeczeństwa. Dopiero wsparcie ludzi starszych – takich jak Stanisław Kopernicki, Kazimierz Jurjewicz, prof. Czermak, prof. Jan Rozwadowski, prof. Rutkowski, prof. Zdzisław Jachimecki, prof. Jan Łoś, dr Franciszek Fuchs czy inż. Kowalski – pozwoliło klubowi przetrwać.
Przełomowym momentem było otwarcie własnego boiska 31 marca 1911 roku. Dzień ten przyniósł nie tylko radość, ale i dumę – wśród tylu przeciwności Cracovia jako pierwsza stworzyła sobie własny dom.
Wśród niezmordowanych w pracy działaczy wymieniano m.in. Lustgartena, Bernarda Millera, Franciszka Jachecia, Tadeusza Zabżę, Justa, Mroczka, Wiliama Caldera, śp. Franciszka Boczarskiego (poległego w walce z bolszewikami) czy Stanisława Szeligowskiego, późniejszego profesora Uniwersytetu w Wilnie.
Cracovia była dla swoich członków drugą rodziną. W skromnym lokalu przy ul. Jabłonowskich codziennie omawiano sprawy klubowe, cieszono się ze zwycięstw i znoszono porażki. Każdy oszczędzał każdy grosz – czasem „ujmując sobie wprost od ust” – aby wzmocnić klubową kasę. Samo zamiatanie lokalu robiono własnoręcznie, nawet gdy chodziło o działaczy wysokiego szczebla.
Dzięki uporowi i pracy już w 1911 roku Cracovia znalazła się w I klasie austriackiego związku piłkarskiego, a jej prezes Stanisław Kopernicki reprezentował Austrię na kongresie międzynarodowej federacji. Klub rozwijał też inne sekcje – tenisową, hokejową i lekkoatletyczną. W 1914 roku Cracovia zorganizowała meeting lekkoatletyczny szkół średnich zachodniej Małopolski, w którym uczestniczyło ponad 200 zawodników.
I wojna światowa zahamowała rozwój i zniszczyła wiele dotychczasowego dorobku, ale po odzyskaniu niepodległości Cracovia odegrała ważną rolę w tworzeniu polskich struktur sportowych. Dzięki staraniom prezesa Kopernickiego dawny „Verband” austriacki został przekształcony w związki krajowe, co pozwoliło utworzyć autonomiczny Polski Związek Piłki Nożnej – instytucję, która wkrótce miała stać się fundamentem polskiego futbolu.
Cracovia propagowała sport w całym kraju – już w 1910 roku gościła w Warszawie, przywożąc ze sobą pierwsze wydane w Polsce przepisy gry w piłkę nożną. Dzięki staropolskiej gościnności chętnie przyjeżdżały do Krakowa drużyny zagraniczne, wiedząc, że spotkają się z przeciwnikiem „fair” i z aplauzem publiczności.
Po wojnie Cracovia szybko odbudowała swój potencjał. W latach 20. na czele zarządu stali m.in. dr Cetnarowski i sekretarz Dembiński, a klub rozwijał się także w innych dyscyplinach: działała sekcja kolarska, lekkoatletyczna i szermiercza.
Rok jubileuszowy miał szczególne znaczenie – to właśnie na boisku Cracovii odbyły się pierwsze międzypaństwowe zawody piłkarskie. Protektorat nad uroczystościami jubileuszowymi objął sam Naczelnik Państwa, Józef Piłsudski, wyrażając życzliwość i sympatię dla biało-czerwonych.
Źródło:
Przegląd Sportowy, 1922 nr 22

Dodaj komentarz