Wkrótce w warszawskich gazetach miały pojawić się nagłówki: „Otwarcie Drogi Nadwiślańskiej”. Dla mieszkańców Królestwa Polskiego nie oznaczało to wyłącznie uruchomienia nowej linii kolejowej – była to zapowiedź zmiany rytmu całej gospodarki. Kupcy i fabrykanci dostrzegali w niej szansę na rozwój handlu, a rolnicy – na łatwiejszy zbyt plonów, które dotąd musieli wieźć wozami po wyboistych traktach.
Żelazny szlak od Mławy do Kowla
Droga Nadwiślańska, zwana również Koleją Nadwiślańską, liczyła 491 wiorst, czyli niemal 525 kilometrów torów. Rozpoczynała bieg w Mławie przy granicy z Prusami, prowadziła przez Ciechanów, Nasielsk, warszawską Pragę, Dęblin, Puławy, Lublin i Chełm, by zakończyć się w Kowlu, na Wołyniu. Od głównego traktu odchodziły boczne linie do Brześcia Litewskiego, Łukowa i Radomia.
Na mapach z epoki przypominała kręgosłup gospodarczy Królestwa – z rozgałęzieniami niczym żebra sięgającymi w głąb regionów. Nie dziwi więc, że ówcześni publicyści określali ją mianem „największej z dróg Królestwa”, podkreślając, iż jej otwarcie będzie miało „pierwszorzędne doniosłości i na przyszłość kraju wywrze wpływ potężny”.

Kolej w służbie imperium
Budowa linii była ściśle powiązana z polityką carskiej Rosji. Po wojnie krymskiej i blokadzie portów czarnomorskich władze w Petersburgu dostrzegły konieczność stworzenia szlaku, który połączy Wołyń i nadwiślańskie ziemie z portami Morza Bałtyckiego. Linia miała służyć zarówno handlowi, jak i celom wojskowym – szczególnie wobec narastających napięć na granicy z Niemcami.
Prace rozpoczęto w 1874 roku, a już trzy lata później – w 1877 – na torach pojawiły się pierwsze pociągi. Kolej wybudowano w szerokim rozstawie rosyjskim (1524 mm), co skutecznie uniemożliwiało bezpośrednie połączenie z siecią pruską.
Lublin na nowych torach
Dla Lublina otwarcie Kolei Nadwiślańskiej oznaczało prawdziwy przełom cywilizacyjny. Miasto, dotąd opierające się na transporcie konnym i żegludze wiślanej, zyskało szybki dostęp do Warszawy i rynków wschodnich. Zboże, cukier i wyroby rzemieślnicze mogły trafiać na dalsze rynki znacznie szybciej niż wcześniej. Wraz z linią kolejową pojawiły się w mieście nowe magazyny, bocznice i zakłady przemysłowe.
Kolej w cieniu wielkiej historii
Choć Kolej Nadwiślańska powstała z myślą o interesach imperium, z czasem wpisała się w pejzaż i pamięć całego regionu. Na jej stacjach spotykały się furmanki z nadbużańskich wsi i wagony towarowe zmierzające ku portom Bałtyku. Podczas I wojny światowej pełniła rolę szlaku wojskowego, a w kolejnych dekadach – stała się podstawową arterią komunikacyjną Lubelszczyzny.
Źródło: Nowiny, 1877, nr 44

Dodaj komentarz